Ale sztuka! Street art wtapia się w miasto

Jeszcze do niedawna street art nie cieszył się najlepszą opinią… Do czasu! Od kiedy za sztukę ulicy „wzięli” się prawdziwi artyści, nasze miasta nie tylko przestały być szpecone przez niskiej jakości malunki, to wręcz wypiękniały!

źródło: www.instagram.com/cosimocheone/

Cosimo Cheone Caiffa ma swój własny przepis na niezwykłą przestrzeń miejską. W swoich pracach łączy grafitti z architekturą, w kreatywny sposób wykorzystując jej formę. Puste ściany pokrywają się trójwymiarowymi obrazami, które wtapiają się w okolicę. Nas najbardziej zachwyciła postać tworząca „zebrę” – przejście dla pieszych. A która z prac Cosimo Cheone Caiffa najbardziej przykuła Wasze spojrzenia? Koniecznie dajcie znać!

źródło: www.instagram.com/cosimocheone/

zobacz więcej zdjęć artysty:

źródło: www.instagram.com/cosimocheone/




Uwaga, słoń w metrze!

Żyjemy coraz szybciej i coraz intensywniej. Czasami wpadamy przez to w nudną, szarą rutynę. Też Wam się to zdarzyło? Zajrzyjcie do wpisu z niezwykłymi ujęciami, a dzień stanie się bardziej kolorowy!

Rzucić wyzwanie logice, pobudzić kreatywność – to główne założenia, którym przyświecało stworzenie tej niesamowitej kolekcji zdjęć. Malajczyk Zulkarnain Ismail pracował – jak wielu współczesnych twórców – w oparciu o technologie komputerowe, jednak wszystko zaczyna się w jego pełnej pomysłów głowie…

źródło: instagram.com/en.ps/

W zdigitalizowanym świecie podróż przez wyimaginowane światy nie przysparza już żadnych trudności, a granica między rzeczywistością a fikcją staje się wręcz umowna. Porzućmy więc utarte schematy i pomyślmy przez chwilę „poza pudełkiem”:

źródło: instagram.com/en.ps/

Zulkarnain Ismail podsuwa nam mnóstwo inspiracji – jego fotomanipulacje czerpią zarazem ze świata natury, jak i zwyczajnego, codziennego życia. Tak właśnie powstają zaskakujące kompozycje, na których jednocześnie możecie dojrzeć i wielkiego słonia, i podróżujący metrem tłum!

źródło: instagram.com/en.ps/

Zobaczmy świat oczami kreatywnego fotografika – zbiór najciekawszych prac znajdziecie poniżej, a po więcej zapraszamy do serwisu Instagram: klik.

źródło: instagram.com/en.ps/




Krokodyle łzy?

Dziś o emocjach, świecie przyrody i… nieco o sztuce. Wszystko w wydaniu „maxi” i ogromnej skali – bo i przedsięwzięcie jest niemałe, a na dodatek obejmuje działania wpływające przyszłość kolejnych pokoleń!

„Płacz zwierząt” to najnowsza seria instalacji artystycznych – zdjęć, których cel jest inny niż większość tego typu przedsięwzięć. Poza rolą czysto estetyczną, wizualną, ma ona jeszcze jedno, znacznie ważniejsze zadanie. Julien Nonnon – twórca street artu, o którym pisaliśmy już tutaj – klikchciał w nietypowy sposób zwiększyć świadomość na temat wymierania najbardziej majestatycznych  górskich stworzeń. To wołanie o pomoc!

Zobaczcie, jak pracował Julien:

 

Dzięki krótkotrwałej, przemijającej naturze przedstawień zwierząt, uzyskanej przez silny projektor, autor chciał podkreślić zagrożenia, z jakimi zmagają się te piękne zwierzęta w swoim środowisku. Sylwetki wyświetlane są nocą, w ogromnym powiększeniu, na tle oryginalnych, naturalnych siedlisk.

źródło: www.juliennonnon.com

„Planuję wyświetlić więcej zdjęć zagrożonych wyginięciem zwierząt w kolejnych częściach świata. Na przykład lwy w górach Atlas, wymarłe w 1950 roku, pumy w Kalifornii (których wymieranie zostało potwierdzone kilka miesięcy temu), a także goryle w rejonie Wielkich Jezior – ich wymieranie zostało przyspieszone przez konflikty i wycinki lasów. Poprzez pryzmat mojej sztuki chcę też inspirować do spotkań lokalnych społeczności z interesariuszami, które mogłyby wpłynąć na ochronę środowiska i zwierząt, a także zachęcać młodzież do działań na rzecz ich własnej przyszłości”.

– zaznacza Julien Nonnon

źródło: www.juliennonnon.com

Więcej informacji na stronie: www.juliennonnon.com

źródło: www.juliennonnon.com




Ludzkie ciało i dzika przyroda – duet idealny

Co wspólnego ma kwiat i ludzkie usta? Co łączy kobiece oko i kwiat słonecznika? Okazuje się, że bardzo wiele! Zobaczcie serię grafik, które zmuszą, by przyjrzeć im się nieco bliżej…

W sztuce nie chodzi o to, co się widzi, tylko o to, żeby inni mogli to widzieć”. Tak zwykł mawiać Edgar Degas, francuski malarz i rzeźbiarz impresjonistyczny. Z podobnego założenia wychodzi również Monica Carvalho, która idąc w ślady wielkiego poprzednika, również nadaje swojej sztuce nieco inny wymiar…

źródło: www.instagram.com/mofart_photomontages

Ludzkie ciało przedstawione niczym naturalne krajobrazy, a wręcz w nie wkomponowane – tak w skrócie można określić serię grafik, jaką stworzyła Monica Carvalho. Oryginalne fotomontaże w ciekawy sposób wykorzystują anatomiczną budowę człowieka, która okazuje się zaskakująco zgodna z tym, co oferuje dzika natura.

źródło: www.instagram.com/mofart_photomontages

Jak sama zaznacza autorka grafik, praca nad kolejnym fotomontażem zaczyna się wręcz nieświadomie – kto wie, czy kolejna fotografia z nawet nieodległej podróży nie okaże się podstawą do stworzenia kolejnego ciekawego ujęcia? Zdjęcia przedstawiające kwiaty, plaże, lasy czy chmury są następnie obrabiane w programie graficznym i „wtapiane” w fotografie ludzkich ciał. W ten sposób powstaje cyfrowe połączenie nas, ludzi i świata dzikiej natury – czy to nie ciekawe?

źródło: www.instagram.com/mofart_photomontages

Więcej zdjęć: Instagram

źródło galerii: www.instagram.com/mofart_photomontages




Twarzą w twarz z lasem

Czy zdarzyło Wam się dostrzec twarz w puszystym obłoku? A może zderzak samochodu zdawał się dziwnie „uśmiechać”? Bez obaw, to nic złego! To wręcz dowód na istnienie pewnego intrygującego zjawiska…

Fabien Barrau, artysta-grafik z Francji, do niedawna znany był przede wszystkim w świecie reklamy. Pracując dla wielkich marek, musiał nieraz wykazać się ogromnymi pokładami kreatywności i zdolnością dostrzegania tego, co niewidoczne dla ogółu.

źródło: www.instagram.com/fabienbarrau/

To dało początek wyjątkowo oryginalnym pracom, które zostały zainspirowane naturą!

źródło: www.instagram.com/fabienbarrau/

W czasie, gdy Fabien nie tworzy akurat graficznej strony wizualnej popularnych marek, zajmuje się swoją kolejną pasją – zgłębianiem tajemnic zjawiska, które znane jest jako pareidolia. Co kryje się pod tym określeniem? To zjawisko podświadomego dopatrywania znanych kształtów, najczęściej ludzkich twarzy czy postaci w otaczających nas przedmiotach. Tak, jeśli kiedykolwiek dostrzegliście obłok o kształcie zbliżonym do człowieka, doznaliście pareidolii!

źródło: www.instagram.com/fabienbarrau/

Wspomniany grafik połączył złudzenie optyczne z możliwościami programów graficznych. Początek pracy to wysokiej jakości wykonane z drona – najczęściej są to wielkie obiekty z przestrzeni miejskich lub lasy czy jeziora. Następnie przychodzi czas na kreatywny fotomontaż, i tak… półwysep staje się niedźwiedziem, wyspa przypomina kota, a las odzwierciedla wizerunek jednego ze swoich lokatorów – wiewiórkę.

źródło: www.instagram.com/fabienbarrau/

Pomysłów na niebanalne przedstawienie otaczającej nas przestrzeni z pewnością będzie jeszcze więcej – jeśli chcecie zobaczyć je wszystkie, koniecznie odwiedźcie profil Fabiena w serwisie instagram – klik.

źródło: www.instagram.com/fabienbarrau/

Zdjęcia:  www.instagram.com/fabienbarrau/




Lilliputs series - Hakan Keleş (18)

Miasto – wielkie pole dla wyobraźni!

Hakan Keleş to architekt, wykładowca i mieszkaniec Turcji, który dostrzegł na ulicach miast swego kraju „coś więcej”. Z czasem okazało się, że otaczająca go przestrzeń miejska zdaje się być miejscem życia dla… olbrzymów. Jedyne, co trzeba zrobić, by je zauważyć, to uruchomić wyobraźnię!

Lilliputs series - Hakan Keleş (18)

Hakan Keleş – „Lilliputs series” | źródło: www.instagram.com/haakankeles

Artysta zainspirowany serią powieści o podróżach Guliwera autorstwa Jonathana Swifta zaczął fotografować budynki, place i ulice. Następnie dorysował do nich gigantycznych rozmiarów postacie ze świata zwierząt i ludzi zajmujące się dość zwyczajnymi rzeczami. Tytułowymi liliputami stali się prawdziwi mieszkańcy tureckich miast, którzy stanowią jednocześnie dość oryginalne tło dla wielkich „sąsiadów”.

W grafikach zebranych w serwisie Instagram pod tytułem „Seria Liliputów” widzimy więc gigantyczną ośmiornicę, ławicę ryb, kobietę przechadzającą się z bańkami mleka, biznesmena, ulicznych muzykantów, a nawet miłośnika wędkarstwa, któremu za wędkę posłużył… dźwig budowlany.

Lilliputs series - Hakan Keleş (18)

Hakan Keleş – „Lilliputs series” | źródło: www.instagram.com/haakankeles

Czy przestrzeń miejska może być inna, niż wydaje się to na pierwszy rzut oka? Oczywiście! Czasami wystarczy bardzo niewiele, by diametralnie zmienić jej charakter: niekiedy wystarczy nieco ją uporządkować, innym razem sprawdzają się roślinne i architektoniczne detale, ale najszybszym i najbardziej dostępnym sposobem jest nasza wyobraźnia.

Inspirowani, czy dostrzegacie w swojej okolicy miejsce dla wyimaginowanych olbrzymów? A może uważacie, że mogą do niej trafić jeszcze inne postaci? Zachęcamy do eksperymentowania z fotografią, rysunkiem i projektowaniem graficznym – efektami swoich prac możecie pochwalić się na naszym blogu.

 

Zobaczcie więcej prac Hakana w serwisie Instagram

źródło: www.instagram.com/haakankeles

 




Street art wychodzi z miasta

Większość artystów ulicy za swoje płótna uważa przestrzeń miast, jednak pochodzący z Moskwy graficiarz Evgeny Ches tworzy w… lesie. Stosując specjalną technikę, sprawia, że między drzewami pojawiają się najróżniejsze, hiperrealistyczne postacie.

CelloGraffitti to technika, która zakłada wykorzystanie najzwyklejszego celofanu. Rozpościerając go pomiędzy pniami dwóch drzew, uzyskuje się dużych rozmiarów „płótno”. Na przezroczystej folii, za pomocą farby w sprayu można stworzyć coś, co da się określić jako niezwykłe murale. Zamiast wysokich budynków w przestrzeni miejskiej – rosłe drzewa!

Źródło: www.evgenyches.com

Dzięki przezroczystemu tłu, każdy obraz nabiera realistycznej głębi. Gigantyczna wiewiórka wygląda jak żywa, niedźwiedź polarny może wzbudzić przerażenie, a dinozaur… no cóż, to dopiero zaskoczenie! Więcej na temat postaci zwierząt i street artu przeczytasz  między innymi w tym wpisie – klik.

Źródło: www.evgenyches.com

Artysta pobudza naszą wyobraźnie dzięki temu, że jego twory zdają się pojawiać znikąd, niemal tak, jak prawdziwe zwierzęta. Dzięki pomysłowemu mocowaniu celofanu na pniach, dostępna jest niemal każda lokalizacja w lesie – to dowód na to, że „street art” wcale nie musi być ograniczony do przestrzeni miejskiej. Stosowanie folii to również rozwiązanie dla osób, które dopiero zdobywają szlify w tworzeniu sztuki ulicy – w razie pomyłki wystarczy usunąć celofan i zacząć od nowa, bez szkody dla elewacji.

Źródło: www.evgenyches.com

Hiperrealistyczne dzieła ukryte miedzy drzewami mogą jednak budzić kontrowersje. Warto docenić talent artysty, jednak stosowanie tworzyw sztucznych w głębi lasu nie zawsze jest zgodne z ekologią. Mamy nadzieję, że niezwykłe „płótno” każdorazowo jest odpowiednio utylizowane: bez szkody dla natury, a z korzyścią dla widzów!

 Źródło: www.evgenyches.com

Zobaczcie więcej prac, jakie tworzy Evgeny Cheswww | Facebook | Instagram | YouTube | Behance

 




kompozycje-z-lisci-13

Jesienne kompozycje z liści

Porządkowanie podwórza z liści nie należy do najciekawszych zajęć, jednak istnieje sposób, by je takim uczynić. Wystarczy tylko nieco wyobraźni…

kompozycje-z-lisci-10

źródło: www.en.rocketnews24.com, www.instagram.com

„Ochiba” – to nowy internetowy trend, którego nazwa w luźnym tłumaczeniu oznacza „opadłe liście”. Dlaczego użytkownicy sieci tak bardzo go pokochali? Wystarczy spojrzeć na kilka zdjęć, by się o tym przekonać – bajecznie kolorowe kompozycje ze zwyczajnych liści to prawdziwe dzieła sztuki!

kompozycje-z-lisci-15

źródło: www.en.rocketnews24.com, www.instagram.com

Serwis Instagram wprost kipi od jesiennych inspiracji – na szczególną uwagę zasługują pomysły na oswojenie sezonowych porządków. Tworzenie kompozycji z kolorowych liści sprawia, że sprzątanie ich staje się choć nieco bardziej przyjazne.

Prym w sztuce układania liści wiodą Azjaci: to właśnie oni podsuwają najwięcej pomysłów, a większość z nich inspirowana jest światem anime, nie brakuje jednak również klasycznych bajek Disneya lub motywów uśmiechniętej twarzy lub serca.

kompozycje-z-lisci-13

źródło: www.en.rocketnews24.com, www.instagram.com

Tworzenie kompozycji z liści to świetny pomysł na jesienną zabawę z przyjaciółmi lub najmłodszymi członkami rodziny. Zwyczajne chodniki i domowe podwórka mogą, choć na chwilę, zamienić się w galerię sztuki – to ostatnie chwile, by móc spróbować swoich sił w takim rodzaju twórczości!

źródło: www.en.rocketnews24.com, www.instagram.com

Zapisz




Gra miejska – poznaj bohaterów dzieciństwa

Kto pamięta Super Mario? Kto grywał w słynne „Kaczki”? Kto pamięta rodzinkę Simpsonów? Do tego wpisu zapraszamy wszystkich miłośników street artu w przestrzeni miejskiej i… Fanów przebojów popkultury!

Artystyczna przestrzeń miejska

Johan Karlgren, znany również jako Pappas Pärlor, to szwedzki artysta, dzięki któremu przestrzeń miejska staje się znacznie ciekawszym miejscem. To jeden z tych szczęśliwców, którzy zdołali połączyć pracę zawodową z prywatnym hobby – postacie, ożywające za jego sprawą na chodnikach i skwerach, pochodzą bowiem przede wszystkim ze świata filmów animowanych oraz gier video. Dzięki sprytnemu nawiązaniu do świata popkultury i jego najpopularniejszych tworów, nie ma chyba przechodnia, który nie uśmiechnąłby się na widok tego, co tworzy Johan.

Źródło: www.instagram.com/pappasparlor

Wspomnień czar

Pamiętacie starą grę, w której gracz brał udział w polowaniu na kaczki, i to nie z pustymi rękoma, ale „uzbrojony” w specjalną strzelbę? Zwycięzca triumfował, a kto nie podołał – był narażony na kpiny pewnego czworonoga… I to właśnie jego, między innymi, możecie spotkać na ulicach oraz w najbliższym otoczeniu szwedzkich miast.

Źródło: www.instagram.com/pappasparlor

W czym tkwi sukces?

Ciekawie wkomponowane w przestrzeń postacie są „rozpikselowane” – takie jakie serwował je nam świat lat 80’ i 90’ – a to nadaje im wspaniałego stylu filmów i gier vintage. To najlepszy sposób na to, by w czasie zwyczajnego spaceru choć na chwilę powrócić do beztroskich czasów dzieciństwa, gdy naszym najważniejszym zadaniem było uwolnienie pewnej księżniczki z wieży…

Źródło: www.instagram.com/pappasparlor

Patrz uważnie!

Aby wprowadzić postacie jeszcze bliżej do otoczenia przechodniów, Pappas Pärlor umieszcza je bezpośrednio na ulicach – ukrywa w żywopłotach, na słupkach, plażach i wielu innych, często nie do końca oczywistych miejscach.

Źródło: www.instagram.com/pappasparlor

Jak sprawić, by przestrzeń miejska stała się bardziej przyjazna? Podglądając przykład ze Szwecji, można uznać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że tajemnica sukcesu to nawiązanie do tego, co lubimy najbardziej. Ulubieni bohaterowie z gier i street art są chyba najbardziej doskonałym połączeniem!

Źródło: www.instagram.com/pappasparlor

Zdjęcia: www.instagram.com/pappasparlor




motyle murale street art (17) mantra

Efekt motyla

Znacie teorię, w myśl której delikatne trzepotanie skrzydeł motyla w jednym miejscu może wywołać wielkie zmiany w odległej lokalizacji? Ze sztuką jest podobnie: odrobina kreatywności może zrewolucjonizować postrzeganie miast na całym świecie…

 

Źródło zdjęć: Colossal, Instagram i Facebook.

Przestrzeń miejska inspirowana naturą

Pochodzący z Francji artysta ukrywający się pod pseudonimem Mantra przekształca miejskie blokowiska w… baśniowe łąki. Przy pomocy doskonale dopracowanych sztuczek wizualnych w technice 3D tworzy ogromne, hiperrealistyczne postacie motyli ujętych w drewniane ramy – niczym z prawdziwej kolekcji skrzydlatych okazów! Długie cienie i delikatne szczegóły, które tworzą wrażenie istnienia szklanej oprawy sprawiają, że iluzja optyczna wkracza na zupełnie nowy poziom.

Źródło zdjęć: Colossal, Instagram i Facebook.

Nie wszystkie motyle Mantry zdobią otwarte przestrzenie i elewacje budynków. Niektóre z nich znajdują się w pouczonych lokalizacjach, gdzie zdają się „wyłaniać” znikąd. Do tej pory skrzydlate dzieła sztuki trafiły do miast w Austrii, Francji i Kolumbii.

Pssst! Więcej na temat sztuki ulicy z nutką natury przeczytacie m.in. w tym miejscu – klik.

Źródło zdjęć: Colossal, Instagram i Facebook.

Street art nie dla wrażliwych

Chcecie mocniejszych wrażeń? Oto i one! Iluzje francuskiego artysty nie kończą się na pięknych motylach – uwiecznia on również koty, ptaki, gady i inne stworzenia, nie zawsze tak urokliwe (jednak zawsze perfekcyjnie wykonane). Ogromny pająk wspinający się po ścianie musi wywoływać co najmniej gęsią skórkę!

Źródło zdjęć: Colossal, Instagram i Facebook.

Zobacz więcej prac Mantry w serwisie Instagram i Facebook

Źródło zdjęć: Colossal, Instagram i Facebook.

Zapisz




Wielkie miasta w wielkim przybliżeniu

Dusan Stojancevic, artysta-fotograf z Belgradu, zasłynął osobliwym pomysłem na przedstawienie przestrzeni miejskiej w „obiektywie”. Ogromne miasta w technice makro? czemu nie?

Dusan Stojancevic (19)Źródło: www.boredpanda.com/ www.creativelight.rs/

Ta niezwykła historia zaczęła się 15 lat temu. Zwykłe zdjęcie zrobione przez okno podczas deszczowej pogody. Sposób na nudę? I to jaki dobry… a do tego był świetną inspiracją do rozpoczęcia przygody z profesjonalną fotografią o niezwykłym wydźwięku.

Dusan Stojancevic (18)Źródło: www.boredpanda.com/ www.creativelight.rs/

Pierwszym „modelem” Dusana było jedno z najsłynniejszych miasta – Nowy Jork. Przestrzeń publiczna tak zwanego „Wielkiego Jabłka” widziane poprzez krople deszczu to tylko początek… Kolejne na warsztat trafiły między innymi: Barcelona oraz Belgrad.

Dusan Stojancevic (17)Źródło: www.boredpanda.com/ www.creativelight.rs/

Jak zaznacza artysta, „wszystkie fotografie są wykonane w technice makro, wbrew wszelkim pozorom, to nie jest dzieło Photoshopa!”. Co inspiruje Dusana do tworzenia kolejnych „deszczowych portretów” – „zazwyczaj robię zdjęcia, gdy trafiam do nowych miejsc, ostatnimi czasy nie miałem wystarczająco czasu na to, by zaktualizować portfolio, jednak obiecuję zrobić to przy następnej podróży”.

Dusan Stojancevic (16)Źródło: www.boredpanda.com/ www.creativelight.rs/

Trzymamy za słowo!

Zobacz więcej: creativelight.rs

Źródło: www.boredpanda.com

Zapisz




Co skrywa architektura?

Daniel Rueda i Anna Devis, kreatywny duet z Walencji podróżuje po świecie, bawiąc się perspektywą, geometrią i aparatem fotograficznym. Ta para w architekturze widzi naprawdę wiele!

źródło: www.instagram.com/drcuerda/, www.instagram.com/anniset/

Ujmując na zdjęciach architekturę w dość niezwykłym wydaniu, otwierają nam oczy na zupełnie inne oblicze przestrzeni miejskiej. „Nie wystarczy wykonać ujęcia, które po prostu dobrze wygląda. Fotografia musi mówić coś więcej, ale bez ubierania tego w konkretne słowa” – zaznacza Daniel.

źródło: www.instagram.com/drcuerda/, www.instagram.com/anniset/

Duet odnalazł pomysłową, zabawną formę interakcji z miejską architekturą. Na kolejnych zdjęciach sami stają się modelami dla śmiesznych, niekiedy dziwacznych ujęciach, co dodaje nutki niezwykłości do i tak już ciekawych fotografii.

źródło: www.instagram.com/drcuerda/, www.instagram.com/anniset/

Zastanawiacie się, jak znaleźć tak oryginalne tło dla zdjęć. Niestety nie mamy dla Was gotowej recepty. „Miejsce odnajduje mnie, a można nawet powiedzieć, że mam ukryty radar, który zawsze jest aktywny. Odkrywanie tych fascynujących budynków wcale nie jest trudne – pod warunkiem, że wiesz, czego szukasz” dodaje Daniel.

Inspirowani, czy dla Was przestrzeń miejska co coś więcej niż cegły, beton i stal? Jeśli zdołaliście ująć jej niezwykłe oblicze na zdjęciach, koniecznie się nimi pochwalcie!

Więcej informacji: Instagram Daniela oraz Instagram Anny.

źródło: www.instagram.com/drcuerda/, www.instagram.com/anniset/

 




Sztuka dodała mu skrzydeł!

Od istnienia symbolem naszej społeczności jest żuraw. Nie wypada nam wręcz nie zainteresować się artystą, który z sylwetki tego ptaka uczynił inspirowaną naturą sztukę!

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

Origami to tradycyjna japońska sztuka składania papieru w miniaturowe sylwetki zwierząt czy obiekty. W dzieciństwie zapewne większość z Was w ten właśnie sposób tworzyła niewielkie zabawkowe samoloty. Część pasjonatów sztuki origami na tym właśnie poprzestała, jednak nie pewien Japończyk.

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

Naoki Onogawa sztukę tworzenia przestrzennych figur z papieru przeniósł na wyższy poziom – podobnie jak wielu jego rodaków i miłośników origami z całego świata. Dlaczego więc zwróciliśmy na niego tak szczególną uwagę?

Przede wszystkim za formę, jaką się posługuje. Czy zauważyliście, że od początku istnienia bloga Inspirowani Naturą naszym symbolem jest papierowy żuraw? Właśnie ten ptak zafascynował japońskiego artystę, który stworzył nie jeden skrzydlaty okaz, nie dziesięć, a nawet nie tysiąc. Spod jego rąk wyszły całe tysiące papierowych ptaków!

…a jakby tego było mało, każdy z nich jest miniaturowy i mieści się na opuszku palca. Brzmi banalnie? Spróbujcie powtórzyć ten wyczyn 😉

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

Celem wykonania tak imponującej liczby origami było nawiązanie japońskiego zamiłowania przyrody i harmonii, a także do historii Sadako Sasaki, która jako hołd dla niewinnych ofiar wojny nuklearnej, ułożyła setki żurawi z papieru. Inspirowany historią Sadako, Naoki dokonał wręcz niemożliwego – wykonał całe tysiące ptaków, a te następnie przeistoczył w „liście” ozdobnych drzewek bonsai.

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

„Od antycznych czasów Japończycy cenili sobie kontakt z przyrodą. Chciałem, by moje prace przesiąkły energią natury i mam nadzieje, że każdy, kto na nie spojrzy, również jej dozna” – zaznacza Naoki Onogawa

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

Jesteśmy dumni, że to właśnie ten symbol towarzyszy naszemu blogowi już od lat!.

Zobaczcie więcej w serwisie Instagram

źródło: www.instagram.com/naokionogawa

 




Światło, koronka i… Jeżowce

Oto trzy podstawowe elementy, jakie złożyły się na pewną oryginalną instalację. Zobaczcie, w jaki sposób świat poznaje prawdę o potrzebie ochrony środowiska naturalnego:

Wbrew pozorom światło, koronka i jeżowce mogą stworzyć spójną koncepcję. W jaki sposób? Na to pytanie odpowiedzieli sobie twórcy z Choi+Shine Architects, którzy stworzyli instalację na potrzeby The iLight Marina Bay Festival w Singapurze, imprezy pod otwartym niebem, której motywem przewodnim była biomimikra i zrównoważony rozwój.

Źródło: © Choi+Shine Architects

Trzy wielkie „jeżowce” zostały stworzone tak, by ich forma współgrała z naturalnym światłem dnia i nocną iluminacją. Przechodnie mogli podziwiać zwiewne, koronkowe konstrukcje wyraźnie odcinające się na tle nowoczesnej architektury. Jeżowce mają delikatną konstrukcję, która poddaje się podmuchom wiatru, dzięki czemu zmienia się ona nieznacznie w każdej chwili, tworząc przy tym niezwykłe cienie.

Źródło: © Choi+Shine Architects

„Koronkowa tkanina” została stworzona z poliestrowego sznura, następnie podświetlono ją mnóstwem białych punktów świetlnych, tworzących bajkową strukturę. Ręcznie tkana instalacja pierwotnie powstała w Bostonie i wymagała dwóch miesięcy ciężkiej pracy aż 50 osób. Na całość składa się 20 segmentów połączonych ze sobą metalowymi obejmami, każdy „jeżowiec” ma 17 metrów wysokości i waży około 100 kg.

Źródło: © Choi+Shine Architects

Koronkowe dekoracje miejskie zachwyciły przechodniów na ulicach Singapuru. Czy jednak są w stanie przekazać wiadomość o potrzebie ochrony środowiska morskiego, czy też są wyłącznie miłym dla oka elementem architektury? Zapraszamy do dyskusji!

Źródło: © Choi+Shine Architects

Zapisz




Sztuka czy wandalizm?

Gdy zwyczajny miejski kosz na śmieci zmienia się w wazę dla kwiatów – wiedz, że w pobliżu „czai się” artysta. Gdy pomnik pokrywa się roślinami, możesz mieć już pewność, że chodzi o Lewisa Millera i ideę ukwiecania miasta w dość nietypowy sposób…

Tajemnicze wiązanki kwiatów zaczęły pojawiać się na ulicach Manhattanu. W ciągu ostatnich kilku miesięcy chodniki, kosze na śmieci, a nawet pomniki zyskały roślinną oprawę. „Wręczając kwiaty mieszkańcom Nowego Jorku, realizuję pomysł, który dojrzewał w mojej głowie od lat. Chciałem w ten sposób podarować uśmiech, naturalnie pojawiający się, gdy dostrzegasz taki bezinteresowny przejaw dobroci. To był mój cel, moja wizja. Zbudować emocje poprzez kwiaty”.

Seria zatytułowana „Flower Flashes” jest bardzo zróżnicowana. Jak zaznacza artysta: „Przykładowo, instalacja „Alicja w krainie czarów” była romantyczna, kobieca i delikatna, jednak tworzę również w innej skali. Największa z kompozycji składa się z tysięcy kwiatów: róży, dalii, storczyków. Co ważne, staram się używać kwiatów wielokrotnie, jeśli tylko jest taka możliwość. Działając w ten sposób, daję im drugie życie. Mam zamiar kontynuować tworzenie kwiatowych kompozycji, chcę uzyskać jeszcze więcej uśmiechów na ludzkich twarzach”. Dodaje Lewis.

Inspirowani, co sądzicie o takiej formie „ukwiecania” miasta? Czy sprawdziłaby się w Polsce?

Zobacz więcej: lewismillerdesign.com | Instagram

źródło: www.boredpanda.com, lewismillerdesign.com




Miasto w kolorach

Paul Eis to 19-letni student architektury, którego znudziła szara zabudowa stolicy Niemiec. Podczas jednego ze spacerów po Berlinie dostrzegł on wyjątkowo ciekawy wieżowiec. Atrakcyjny ze względu na nietypową formę, jednak nudny przez monotonne wykończenie.

Młody projektant wyobraził się świat, w którym przestrzeń miejska i jej zabudowa nie jest tak szara, jak do tego przywykliśmy, a kolorowa, jakiej nikt nigdy nie mógł oglądać na żywo. Jednak… skoro coś można sobie wyobrazić, to dlaczego nie można tego zrealizować?

źródło: www.instagram.com/the_architecture_photographer

Paul zaczął wiec dodawać budynkom Berlina „nieco” kolorów za pośrednictwem programów komputerowych, a wyniki swojej pracy publikował w serwisie Instagram. Po wyjątkowo ciepłym przyjęciu „nowego oblicza” stolicy Niemiec w Internecie, młody architekt postanowił rozbudować swój projekt. Fotografując architekturę z innych zakątków, również z Austrii i Holandii.

źródło: www.instagram.com/the_architecture_photographer

Czy kolory mogą sprawić, że architektura stanie się jeszcze bardziej atrakcyjna? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, zajrzyjcie do poniższej galerii i odwiedźcie profil Paula Eisa w serwisie Instagram:

źródło: www.instagram.com/the_architecture_photographer




Najzimniejsze miasto świata to…

Zmarzłeś na spacerze? To jeszcze nic! Mieszkańcy pewnej rosyjskiej miejscowości muszą zmagać się z mrozem sięgającym −71°C… ale w zamian mają co podziwiać:

Jeśli uważasz, że w Twoim mieście jest naprawdę zimno, jesteś w poważnym błędzie. Nasze polskie przymrozki to nic w porównaniu z zimą, jaka panuje w rosyjskim mieście Oymyakon.

Oymyakon najzimniejsze miejsce na ziemi inspirowani naturą (3)

Średnia styczniowa temperatura dla tej odległej miejscowości to -50°C, a rekord wszech czasów padł w 1942 roku, kiedy termometry bez litości wskazały na −71.2 °C! Wyjątkowy wynik sprawia, że Oymyakon to najzimniejsze stale zamieszkane miejsce na ziemi. Pochodzący z Nowej Zelandii fotograf, Amos Chapple nie przestraszył się mrozu, a wręcz dostrzegł jego potencjał – tak zaczęła się dwudniowa podróż do skutego mrozem rosyjskiego miasteczka.

Oymyakon najzimniejsze miejsce na ziemi inspirowani naturą (4)

Zwiedzanie miasteczka wymagało od niego solidnej warstwy odzieży i dużo samozaparcia, ponieważ już na początku wizyty powitała go temperatura sięgająca -52°C. Dla osoby na co dzień zamieszkującej umiarkowany klimat, mogło zakończyć się to szokiem termicznym, jednak to nie mróz, ale problemy techniczne były największym problemem. Ustawienie ostrości obiektywu sprawiało sporą trudność!

Oymyakon najzimniejsze miejsce na ziemi inspirowani naturą (5)

Amos zdołał jednak przezwyciężyć niewygody i wykonał serię niezwykłych zdjęć obrazujących piękno mroźnej zimy. Wniosek jest jeden: ujemne temperatury bywają zabójcze, jednak mają swój urok, który nie zawsze jest nam dane podziwiać. Siedząc wygodnie w ciepłych fotelach, doceńmy piękno rosyjskiej zimy:

Oymyakon najzimniejsze miejsce na ziemi inspirowani naturą (7)

Zobacz więcej zdjęć Amosa: amoschapplephoto.com




Obrazy inspirowane naturą

Artystyczny duet Sister Golden tworzy z kwiatów coś znacznie więcej niż tylko tradycyjne bukiety. Roślinne kompozycje układają się bowiem w niezwykłe ludzkie twarze…

Portrety kobiet powstają ze świeżych i suszonych płatków, liści, wiecznie zielonych sukulentów oraz… wszystkiego, co oferuje las. Każdy z obrazów to kwintesencja zachwytu naturą, zarówno flory, jak i fauny. Niekiedy do damskich postaci dołączają również zwierzęta.

sister-golden-kwiatowe obrazy (14)

Co wyjątkowego jest w kwiatowych kompozycjach? Przede wszystkim ich ulotność – taka sama, jak w przypadku użytych do ich wykonania „narzędzi”. Wszystkie wizerunki powstają bowiem bez użycia kleju, a każdy raz „namalowany” płatek może zostać wykorzystany ponownie lub po prostu zwrócony Matce Naturze.

sister-golden-kwiatowe obrazy (13)

Jeśli chcecie zobaczyć więcej dzieł Sister Golden, zajrzycie na ich stronę internetową. Zachęcamy również do stworzenia swoich własnych obrazów inspirowanych kwiatową naturą!

sister-golden-kwiatowe obrazy (12)

źródło: www.mymodernmet.com




Gdy miasto jest sceną…

…dzieją się rzeczy magiczne. Zwykli przechodnie wędrują chodnikami, robią codzienne zakupy, wyczekują autobusu, jednak to wszystko pretekst to tego, by tańczyć!

W najnowszym projekcie zatytułowanym “Air through my Ashes” berliński tancerz baletowy, a jednocześnie fotograf – Mickael Jou połączył swoje dwie największe pasje. Efekt tej niezwykłej fuzji jest imponujący!

air-through-my-ashes-15

Pozornie zwyczajnie ludzie, wykonujący równie prozaiczne czynności, zdają się unosić nad szarymi chodnikami. Wystarczy odpowiednio uchwycić tę jedną chwilę, wycinek z całego spektaklu tańca, by nie tylko sam tancerz, ale również jedno otoczenie zmienić nie do poznania. Na fotografiach Mickaela można bowiem dostrzec zupełnie inną przestrzeń miejską niż ta, którą znamy – staje się ona sceną, inspiracją i pretekstem to zaprezentowania swoich (niezwykłych) umiejętności tanecznych.

air-through-my-ashes-14

Supermarket, szary plac, kręgielnia, most, metro – te wszystkie miejsca składają się na miasta, w których żyjemy, jednak nie zawsze dostrzegamy drzemiącej w nich magii. A by ją odkryć, wystarczy tylko aparat i czujne oko fotografa…

air-through-my-ashes-13

Inspirowani, zachęcamy do podobnego eksperymentowania w Waszych miastach – nie liczy się drogi sprzęt ani lata praktyki. Chwytajcie aparaty, pokażcie magię tkwiącą w Waszym otoczeniu i pochwalcie się światu swoimi talentami – nadesłane zdjęcia chętnie opublikujemy 🙂

źródło: www.123inspiration.com

Zapisz




Dlaczego syreny nie lubią plastiku?

Pochodzący z Montrealu fotograf Benjamin Von Wong jest zafascynowany wodą, jednak tym razem skupił się tym, co ponad jej powierzchnią. W swoim najnowszym projekcie o przewrotnej nazwie „Syreny nienawidzą plastiku” poruszył ważny problem.

Statystyczny Amerykanin zużywa rocznie około 167 plastikowych butelek, łatwo więc policzyć, że jeszcze zanim przekroczy on 60 rok życia, liczba ta wzrośnie do 10.000. Aby uzmysłowić to mieszkańcom naszej planety, Von Wong wypożyczył 10.000 butelek, zebrał je w magazynie i rozpoczął pracę z grupą modeli. Rezultatem ich współpracy jest seria urzekających obrazów poruszających kwestię ochrony środowiska.

benjamin-von-wong-3

Na pierwszy rzut oka – to po prostu kolorowa kompozycja traktująca o życiu w morzach. Jednak, gdy spojrzymy nieco uważniej… Modelki w przebraniach syren przedzierają się przez oceany odpadów, co nadaje ujęciom nie lada dramatyzmu. To właśnie te piękne istoty symbolizują dramat ogółu morskich stworzeń.

benjamin-von-wong-6

Plastik w ocenach powoduje zanieczyszczenia na globalną skalę – również tych ujęć, z których sami korzystamy na co dzień. Toksyny mają również negatywny wpływ na jakość powietrza – grafiki Benjamina powinny nam wszystkim to uzmysłowić – stawiajmy na opakowania kartonowe lub z polietylenu!

benjamin-von-wong-5

Zobacz więcej na Instagramie #MermaidsHatePlastic.

źródło: www.vonwong.com

 

Zapisz




Odzież inspirowana naturą

Suknia z rybich łusek? Kreacja z kawy? A może outfit z pomarańczy? Jeśli masz „smaka” tak niebanalne propozycje modowe, koniecznie zajrzyj do tego wpisu:

Texitfood – jedna z najciekawszych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych wystaw, obok której nie da się przejść obojętnie. Ubrania, akcesoria oraz przedmioty codziennego użytku – wszystko stworzone z innowacyjnych włókien naturalnych i sztucznych – wyeksponowane w jednym miejscu.

Wystawa stworzona została przez agencję kulturalną Lille3000 w ramach EXPO 2015. Hasło przewodnie miało na celu uświadomić oglądającym, jak istotna dla życia jest energia oraz kwestie „wyżywienia planety”. Wydarzenie zorganizowane w Polsce przez Instytut Francuski oraz Urząd Miasta Stołecznego Warszawy cieszyło się w listopadzie ubiegłego roku ogromną popularnością.

textifood-10

Podczas wystawy podziwiać można było m.in. ubrania stworzone z owoców pomarańczy, rybich łusek, kawy, czy nawet… baobabu! Autorzy tych innowacyjnych prac to przede wszystkim naukowcy i projektanci, specjalizujący się w odpowiedzialnym wykorzystaniu zasobów naturalnych w modzie i przemyśle włókienniczym.

Textifood

Częścią wystawy był również projekt Conscious Made in Warsaw, poruszający temat ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju biznesu odzieżowego.

Inspirowani, co sądzicie o takich ubraniach? Szalona kontrowersja, czy może przyszłość świata mody? Zapraszamy do stylowej dyskusji!

źródło: www.kobieta.onet.pl

Zapisz