Najbardziej zaczytany mural w Europie

W tej okolicy każdy mól książkowy poczuje się jak w domu. Otoczenie nie dość, że miłe dla oka, to jeszcze inspirowane największymi dziełami literatury istnieje i znajduje się w Utrechcie!

Źródło: www.instagram.com/janisdeman/

Artyści uliczni tworzący pod pseudonimami Jan Is De Man i Deef Feed zwarli siły, by stworzyć coś naprawdę wyjątkowego, a na dodatek w skali XXL. Tak właśnie powstała przestrzeń, z którą mogą identyfikować się mieszkańcy…

Źródło: www.instagram.com/janisdeman/

Trójwymiarowy mural można obecnie podziwiać na jednym z budynków w Utrechcie (Holandia). Rozpościera się na przestrzeni całej ściany i przedstawia półki pełne najróżniejszych książek. Obraz prezentuje się na tyle realistycznie, że aż chce się sięgnąć po jedną z nich!

Źródło: www.instagram.com/janisdeman/

Zobaczcie więcej prac, jakie w przestrzeni miejskiej stworzył Jan Is De Man: klik




Street art nie dla wrażliwych

Kto lubi pająki? Kogo pasjonują tajemnicze modliszki? A może pośród Was jest miłośnik os? Jeśli tak, zajrzyjcie do tego wpisu – jeśli jednak wolicie podziwiać te stworzenia wyłącznie w artystycznym wydaniu… również musicie to zobaczyć!

źródło: www.instagram.com/odeith

Portugalski artysta ukrywający się pod pseudonimem Odeith szykuje dla mieszkańców miast terapię szokową. Czy można inaczej nazwać wielkie, trójwymiarowe wizerunki rodem z koszmaru niejednego z nas? Wytwory Odeitha to jednak forma sztuki. Nanosząc na zniszczone elewacje postaci owadów i innych, niezbyt przyjemnych postaci, zmienia je nie do poznania, wykorzystując dodatkowo ich „atuty” – położenie, szczególną formę, a nawet porzucone wokół odpady.

źródło: www.instagram.com/odeith

Przygoda artysty z tworzeniem niebanalnej sztuki ulicy trwa już od lat 90’ i zaczęła się dość zwyczajnie. Najpierw powstawał szkic, który trafiał na wybraną ścianę. Z czasem wizerunki zaczęły zyskiwać głębię, i tak do momentu, aż stały się one wręcz trójwymiarowe. Wystarczy spojrzeć na dzieła pod odpowiednim kątem – i zimne ciarki z pewnością „przebiegną” po plecach… a następnie przejdą w westchnienie zachwytu.

źródło: www.instagram.com/odeith

Sztuka Odeitha może być nazwana kontrowersyjną, jednak z pewnością nie można odmówić mu talentu i wyjątkowo czujnego, wrażliwego na piękno natury, oka. Warte pochwały jest również działanie na rzecz przestrzeni miejskiej, która nie zawsze musi być „doskonała” – czasami liczy się jej ulotność i dostrzeżenie tego, co czasami umyka naszym spojrzeniom.

źródło: www.instagram.com/odeith

Czy ulice polskich miast są gotowe na taki przejaw sztuki? Czy wizerunki wielkich owadów spotkałyby się z ciepłym przyjęciem? A może macie inny pomysł na ożywienie naszych wspólnych przestrzeni? Zapraszamy do dyskusji!

Zobaczcie więcej pomysłów na „porażającą” przestrzeń miejską:

Więcej informacji/źródło: wwwInstagram




Czy widzisz to, co ja?

Takie pytanie zapewne często zadaje najbliższym Tom Bob – artysta uliczny, który w przestrzeniach miast dostrzega wiele więcej, niż inni, a następnie ‘ożywia’ swoje pomysły.

Zakątki Nowego Jorku, które odwiedza Tom, i które zdołają go zainspirować – nigdy nie zostają takie same. W pozytywnym tego słowa znaczeniu! W miejscach, gdzie znajdują się zwyczaje elementy naszej codzienności – barierki ochronne, pokrywy studzienek, hydranty – on widzi coś więcej.

źródło: www.instagram.com/tombobnyc

Aby umożliwić innym mieszkańcom wizytę w tym samym „świecie”, przekształca miejską infrastrukturę zgodnie ze swoim wyobrażeniem. I tak – barierki okazały się zakochanymi wężami, pokrywa studzienki to klepka na muchy, a hydrant… to księżniczka Leia we własnej osobie!

źródło: www.instagram.com/tombobnyc

Sztuka ulicy, jaką prezentujemy, pozwala zobaczyć nasze miasta w zupełnie innym wydaniu. W opiniach na temat prac Toma przeważają głosy zachwytu i uznania wobec wyobraźni, jednak… są tacy, którzy dostrzegają w nich elementy wandalizmu.

Inspirowani, jakie jest Wasze zdanie na temat takiej formy kreowania przestrzeni miast? Dajcie znać!

Zobaczcie więcej pomysłów Toma na przestrzeń miejską w serwisie instagram




Słodko-gorzkie życie rzeczy

Porzucona kanapa i niepotrzebny fotel to tylko część spośród wielu „modeli”, którzy występują na zdjęciach artysty z Los Angeles. Co je łączy? Przewrotna forma, która jednocześnie bawi i składnia do przemyśleń.

Bez względu na miejsce zamieszkania, każdemu z nas, podczas wędrówki ulicami miast, zdarzyło się natknąć na porzucone meble, sprzęt RTV i inne elementy domowego wyposażenia. Niechciane, uszkodzone, „czekają” na kogoś, komu znowu się przydadzą.

Źródło: www.instagram.com/lonesometown9

Potencjał odpadów dostrzegł pochodzący z Los Angeles artysta ulicy ukrywający się pod pseudonimem Lonesome Town. Na swoich fotografiach ożywia niepotrzebne sprzęty, uwidaczniając melancholię towarzyszącą odrzuceniu – i to nie tylko tę, która mogłaby towarzyszyć niepotrzebnym meblom.

Źródło: www.instagram.com/lonesometown9

Dodatkowo maluje na zepsutych elementach wyposażenia twarze smutnych klaunów, przez co uzyskuje coś więcej niż tylko przewrotną kompozycję – to również metafora porzucenia w kontaktach międzyludzkich.

Źródło: www.instagram.com/lonesometown9

Anonimowy artysta zapoczątkował swoją serię w momencie, gdy natknął się na „przygnębioną” lodówkę, która wręcz zdawała się mu przyglądać. Dodał jej atrybuty smutnego klowna, a zwyczajny sprzęt zyskał nowe życie – stał się sztuką ulicy, która rozśmiesza przechodniów ze względu na swój niespodziewany, przewrotny charakter, ale również składnia do refleksji nad przemijaniem.

Źródło: www.instagram.com/lonesometown9

Od momentu powstania pierwszej kompozycji, Lonesome Town regularnie tworzy kolejne obiekty. Przestrzeń miasta Los Angeles jest ogromnym polem do popisu, ponieważ mieszkańcy często porzucają zużyte sprzęty na chodnikach przed domami. Słodko-gorzkie kompozycje dokumentuje w serwisie Instragram dostępnym pod tym linkiem – klik.

źródło zdjęć: www.instagram.com/lonesometown9




Street art wychodzi z miasta

Większość artystów ulicy za swoje płótna uważa przestrzeń miast, jednak pochodzący z Moskwy graficiarz Evgeny Ches tworzy w… lesie. Stosując specjalną technikę, sprawia, że między drzewami pojawiają się najróżniejsze, hiperrealistyczne postacie.

CelloGraffitti to technika, która zakłada wykorzystanie najzwyklejszego celofanu. Rozpościerając go pomiędzy pniami dwóch drzew, uzyskuje się dużych rozmiarów „płótno”. Na przezroczystej folii, za pomocą farby w sprayu można stworzyć coś, co da się określić jako niezwykłe murale. Zamiast wysokich budynków w przestrzeni miejskiej – rosłe drzewa!

Źródło: www.evgenyches.com

Dzięki przezroczystemu tłu, każdy obraz nabiera realistycznej głębi. Gigantyczna wiewiórka wygląda jak żywa, niedźwiedź polarny może wzbudzić przerażenie, a dinozaur… no cóż, to dopiero zaskoczenie! Więcej na temat postaci zwierząt i street artu przeczytasz  między innymi w tym wpisie – klik.

Źródło: www.evgenyches.com

Artysta pobudza naszą wyobraźnie dzięki temu, że jego twory zdają się pojawiać znikąd, niemal tak, jak prawdziwe zwierzęta. Dzięki pomysłowemu mocowaniu celofanu na pniach, dostępna jest niemal każda lokalizacja w lesie – to dowód na to, że „street art” wcale nie musi być ograniczony do przestrzeni miejskiej. Stosowanie folii to również rozwiązanie dla osób, które dopiero zdobywają szlify w tworzeniu sztuki ulicy – w razie pomyłki wystarczy usunąć celofan i zacząć od nowa, bez szkody dla elewacji.

Źródło: www.evgenyches.com

Hiperrealistyczne dzieła ukryte miedzy drzewami mogą jednak budzić kontrowersje. Warto docenić talent artysty, jednak stosowanie tworzyw sztucznych w głębi lasu nie zawsze jest zgodne z ekologią. Mamy nadzieję, że niezwykłe „płótno” każdorazowo jest odpowiednio utylizowane: bez szkody dla natury, a z korzyścią dla widzów!

 Źródło: www.evgenyches.com

Zobaczcie więcej prac, jakie tworzy Evgeny Cheswww | Facebook | Instagram | YouTube | Behance

 




przejście dla pieszych 3d

Przestrzenna „zebra” sposobem na bezpieczeństwo?

Sposób na poprawę bezpieczeństwa czy coś zupełnie przeciwnego? A może to tylko oryginalna sztuka ulicy? Zanim zdecydujecie, zobaczcie jedną z najnowszych odsłon klasycznej „zebry”:

Zdania na temat trójwymiarowej „zebry” są podzielone, dlatego warto poświecić jej kilka chwil. Dwóch walorów odmówić jej nie sposób – jest dowodem troski o bezpieczeństwo przechodniów, a także ogromnego talentu malarskiego jej autora. Dlaczego więc uznaliśmy, że to pomysł dość kontrowersyjny? Zacznijmy od początku:

przejście dla pieszych 3d

Źródło: Gústi Productions

W Ísafjörður, niewielkiej rybackiej wiosce na Islandii temat bezpieczeństwa na drogach stał się niedawno tematem numer jeden. Co więcej, o niepozornym miasteczku usłyszał cały świat. Wszystko za sprawą nowego przejścia dla pieszych namalowanego w technice 3D, co pozwoliło uzyskać niesamowicie realistyczną iluzję optyczną.

przejście dla pieszych 3d

Źródło: Gústi Productions

Innowacyjna forma „zebry” nie tylko daje przechodniom wrażenie spaceru ponad powierzchnią gruntu ale przede wszystkim silnie wpływa na percepcję kierowców. Osoby kierujące pojazdami zbliżającymi się do przejścia zobaczą bowiem szereg wysoko zawieszonych, solidnych poprzeczek, które pozornie uniemożliwiają przejazd. Każdy z kierowców wręcz podświadomie zwolni, gwarantując pieszym bezpieczną przeprawę na drugą stronę chodnika. Pojawia się więc pytanie: jak wielu z nich, zaskoczonych niezwykłym obiektem na środku ulicy, podejmie złą decyzję i zamiast „zdjąć nogę z gazu”, gwałtownie zatrzyma się, tamując ruch i przyczyniając się do karamboli?

przejście dla pieszych 3d

Źródło: Vegamálun GÍH

O technice przestrzennego street artu pisaliśmy już między innymi w tym wpisie – klik. W przypadku takich przedsięwzięć ich odbiór jest jednoznaczny – to niezwykłe dzieła sztuki, które nieco „oszukują” nasze mózgi, dając nam zupełnie nowe bodźce w przestrzeni publicznej. Problem pojawia się, gdy sztuka staje się nadmiernie realistyczna i może stać się przyczynkiem nie do poprawienia bezpieczeństwa, ale czegoś zupełnie odwrotnego.

przejście dla pieszych 3d

Źródło: Vegamálun GÍH

Inspirowani, jakie jest Wasze zdanie na temat trójwymiarowych pasów na islandzkim przejściu dla pieszych? Warto przenieść go na nasze ulice, a może powinien zostać wyłącznie na chodnikach, z dala od pojazdów? Dajcie znać w komentarzach!

Źródło, zdjęcia:  Gústi ProductionsVegmálun GÍH

 

Zapisz