jesienne nasadzenia donice miejskie kwietniki miejskie meble miejskie września

Ekspert: zmiany klimatyczne wpływają na miasta

Miasta jednocześnie są pod wpływem globalnych zmian klimatycznych, ale same też modyfikują lokalne warunki klimatyczne m.in. poprzez tzw. miejskie wyspy ciepła; wpływają także na wielkość opadów czy wilgotność – mówi PAP prof. Krzysztof Fortuniak z Uniwersytetu Łódzkiego.

Podstawowym czynnikiem, który określa klimat w danym mieście są czynniki globalne czy regionalne. Jednak same miasta też wpływają na klimat lokalny – lokalne pole temperatury, opadów, wilgotności.

Klimatolog prof. Krzysztof Fortuniak z Katedry Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu Łódzkiego przypomniał, że jednym z najbardziej znanych przejawów wpływu miasta na klimat jest tzw. miejska wyspa ciepła, czyli relatywne podwyższenie temperatury miasta w stosunku do temperatury obszarów go otaczających. Jest to zjawisko dynamiczne, które pojawia się głównie w nocy i zanika w ciągu dnia.

„Jest to zjawisko obserwowane głównie w pogodne, bezchmurne noce, kiedy wymiana energii pomiędzy ziemią a atmosferą, zabudowa miejska, nagromadzenie ciepła w mieście i kilka innych czynników powodują, że ta temperatura jest wyraźnie wyższa” – zaznaczył klimatolog. Ekstremalnie te różnice temperatur mogą sięgać nawet kilkunastu stopni, ale zazwyczaj jest to 1-2 stopnie C.

To zjawisko w świetle zmian klimatycznych ma swoje dodatnie i ujemne strony. Plusem jest mniejsze zużycie energii zimą do ogrzewania mieszkań. Natomiast negatywne aspekty tzw. miejskiej wyspy ciepła są odczuwalne głównie podczas fal upałów, które pojawiają się coraz częściej w związku ze zmianami klimatycznymi.

„Wówczas organizm ludzki ze względu na to, że temperatura w nocy w mieście jest wyższa niż poza nim, może nie mieć odpowiednich warunków, żeby od tych upałów odetchnąć” – zaznaczył ekspert.

Według klimatologa miasta wpływają także na modyfikację pola wiatru czy opadów. Jednak – jego zdaniem – z polem opadów sytuacja jest bardziej złożona niż z temperaturą, gdyż różne procesy fizyczne mogą w odmienny sposób wpływać na wielkość i intensywność opadów.

„Tutaj wpływ miasta jest troszkę mniej ustalony, ponieważ ze względu na to, że mamy zanieczyszczenia powietrza i więcej tzw. jąder kondensacji, mogą się tworzyć mniejsze krople wody i te opady mogą nie być takie silne. Ale z drugiej strony, ze względu na podwyższenie temperatury, mamy wzmożone ruchy konwekcyjne, czyli wzmożone ruchy powietrza wznoszącego, i wobec tego oczekiwalibyśmy wzmożenia burz czy opadów nawalnych” – zaznaczył.

Średnio obserwuje się jednak podwyższone sumy opadów na obszarach miejskich. Mniej jasne jest, w jaki sposób miasta wpływają na opady ekstremalne, chociaż niektóre badania wskazują na wzrost burz i opadów nawalnych głównie w zawietrznych dzielnicach miast.

Zdaniem prof. Fortuniaka, jeżeli chodzi o adaptację miast do zmian klimatycznych, to należałoby stosować proste sposoby. Możliwy wzrost opadów nawalnych sugeruje, żeby tak modernizować sieć kanalizacyjną w miastach, aby mogła odprowadzić większe ilości wody. Innym sposobem jest tworzenie większych terenów zielonych, żeby woda miała gdzie wsiąkać, a nie tylko spływała ulicami.

Kwestia adaptacji miast w związku z miejską wyspą ciepła jest – jego zdaniem – bardziej złożona. „Jeżeli w przypadku fali upałów będziemy montowali np. klimatyzację w budynkach, to ciepło, które zabierze ona ze środka budynków, musi wyprowadzić na zewnątrz. A to powoduje dalsze nasilenie temperatury na zewnątrz” – ocenił klimatolog.

Na świecie wprowadzane są różnego rodzaju nowatorskie pomysły adaptacji miast do zmian klimatu. Pojawiają się na przykład propozycje jasnych dachów budynków, które zmniejszają ilość energii słonecznej, jaką pochłania miasto. Historyczne dzielnice w południowej Europie charakteryzuje zabudowa, która poprzez odpowiedni stosunek szerokości ulic do wysokości budynków, powoduje, że te obszary mogą być bardziej zacienione.

„Wprowadzane są materiały, które mają większą bezwładność cieplną i powodują, że domy tak szybko się nie wychładzają i nie nagrzewają” – zaznaczył klimatolog.

Łódzcy naukowcy w ostatnich latach zajmują się wymianą powierzchniową gazów cieplarnianych pomiędzy powierzchnią ziemi a atmosferą i prowadzą takie unikatowe pomiary m.in. w miastach.

„Mierzymy strumienie pary wodnej, dwutlenku węgla i metanu, czyli podstawowych gazów cieplarnianych. Okazuje się, że miasta są bardzo silnymi, punktowymi źródłami dwutlenku węgla i metanu do atmosfery o bardzo dużej, powierzchniowej emisji, którą jesteśmy w stanie zmierzyć” – wyjaśnił prof. Fortuniak. Pomiary powierzchniowych strumieni metanu w miastach, obok Łodzi, prowadzone są jedynie w Londynie.

„Okazuje się, że emisja metanu z miast jest porównywalna z emisją z bagien takiej samej wielkości, bo prowadzimy podobne badania na bagnach biebrzańskich. Bagna to podstawowe lądowe źródło emisji metanu do atmosfery, a więc miasta są również bardzo silnym źródłem emisji tego gazu cieplarnianego do atmosfery i oczywiście także dwutlenku węgla” – podkreślił ekspert.

Jego zdaniem, w ten sposób miasta wpływają nawet na klimat globalny. „Lokalnie ten efekt nie jest zbytnio widoczny, natomiast miasta występują jako źródła gazów cieplarnianych, takie gorące punkty na mapie świata, i odgrywają dużą rolę w wymianie tych gazów cieplarnianych pomiędzy powierzchnia ziemi a atmosferą” – zakończył prof. Krzysztof Fortuniak. (PAP)

 

szu/ ekr/

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.terraform.pl /  Września




Eksperci: zielona infrastruktura miast odpowiedzią na zmiany klimatu

Pokryte roślinnością ściany domów, trawiaste torowiska, ogrody na dachach czy miejskie stawy wypełnione deszczówką nie tylko poprawiają estetykę i jakość życia w miastach, ale też są odpowiedzią na zmiany klimatu – wskazują eksperci, namawiając do tworzenia zielonej infrastruktury.

O wyzwaniach związanych z adaptacją miast do postępujących zmian klimatycznych eksperci i samorządowcy dyskutowali we wtorek w Głównym Instytucie Górnictwa (GIG) w Katowicach. Naukowcy przekonywali, że bez systemowych, planowanych z dużym wyprzedzeniem rozwiązań, będą nasilać się miejskie podtopienia, problemy z odprowadzaniem wód deszczowych czy dokuczliwości związane z upałami w miastach.

Systematycznie ocieplanie klimatu znajduje potwierdzenie w statystykach – rośnie średnia roczna temperatura, zmienia się rozkład opadów, mniej jest dni śnieżnych, więcej letnich, obniża się poziom wód gruntowych. Na to nakłada się specyficzny klimat miasta, gdzie jest cieplej niż na terenach niezabudowanych, bo budynki kumulują ciepło; inne są też kierunki i siła wiatru, inny system wodny, bo urbanizacja oznacza konieczność odprowadzania większej ilości wód.

W efekcie – jak wskazuje szef pracowni studiów środowiskowych i programowania ochrony wód w Zakładzie Ochrony Wód GIG, dr Leszek Trząski, ulewy często skutkują podtopieniami, a susza – brakami wody. Coraz więcej przestrzeni jest zagrożone powodzią, a fale upałów są coraz trudniejsze do zniesienia np. dla starszych mieszkańców miast, prowadząc nawet do śmierci. Prognozy wskazują, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat zjawiska te nasilą się – tym bardziej konieczne są programy adaptujące miasta do zmian klimatycznych.

„Jednym z wyzwań jest np. zmiana podejścia do problemu wód deszczowych, z ich odprowadzania, do gospodarowania nimi, czyli maksymalnego wykorzystywania i retencjonowania”

– powiedział dr Trząski, wskazując na konieczność tworzenia systemów zagospodarowania wód opadowych i łączenia ich z zieloną infrastrukturą, której funkcje w mieście są znacznie szersze niż tylko poprawa estetyki czy kształtowanie krajobrazu.

„Zielona infrastruktura to elementy łączące środowisko naturalne z obszarem zabudowanym i sprawiające, że miasto staje się lepszym miejscem do życia. Aby takie systemy były użyteczne, muszą być dobrze wymyślone, dobrze wykonane i dobrze zarządzane, tworząc w mieście spójną sieć i łącząc wiele różnych funkcji”

– wyjaśnił dr Trząski.

Łukasz Pierzchała z GIG podawał przykłady takich rozwiązań. Np. porośnięte roślinnością ściany budynków ograniczają kumulowanie ciepła przez budynki, przechwytują część opadów i poprawiają jakość powietrza; ogrody na dachach zmniejszają negatywne skutki miejskich „wysp ciepła”, trawiaste torowiska umożliwiają wchłanianie wody przez grunt, niecki na wody deszczowe zapewniają ich retencję i zmniejszają ryzyko podtopień. Zielone – zamiast asfaltowych czy betonowych – mogą być też ścieżki rowerowe; połączenie wszystkich tych elementów może tworzyć w mieście przyjazne zielone korytarze.

Eksperci wskazują, że dojście do takiego stanu wymaga długofalowego planowania, przemyślanej strategii, dostosowania do specyfiki danego miasta oraz otwartości na innowacyjne rozwiązania. Przekonują jednak samorządowców, że warto podjąć taki wysiłek.

„Adaptacja do zmiany klimatu jest częścią inteligentnego rozwoju miasta”

– podsumował dr Trząski.

Narzędziem do planowania zielonej infrastruktury przez samorządy mogą być np. systemy informacji przestrzennej, pomocne w inwentaryzacji istniejących zasobów i stworzeniu wizji rozwoju. Wyznacznikami w tym procesie mogą być np. przyjęte w Europie Zachodniej wskaźniki, zgodnie z którymi każdy mieszkaniec miasta powinien mieć do najbliższego terenu zielonego (o powierzchni co najmniej 2 ha) nie dalej niż 300 m, a na tysiąc mieszkańców powinny przypadać co najmniej dwa hektary zieleni.

 

PAP – Nauka w Polsce

mab/ mhr/

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.nunoni.com – ogród na dachu hotelu Astoria




Miejska zieleń ma wkład w walkę z globalnym ociepleniem

Zieleń w miastach odgrywa znaczącą rolę w wychwytywaniu z atmosfery dwutlenku węgla, choć do tej pory ta kwestia była bagatelizowana – zauważyli naukowcy z Wielkiej Brytanii.

Ekipa badaczy z University of Kent utrzymuje, że jako pierwsza w Europie zmierzyła, ile dwutlenku węgla eliminują miejskie rośliny. Wyniki opublikowano w magazynie „Journal of Applied Ecology„.Posiłkując się m.in. obrazami satelitarnymi, naukowcy oszacowali ilość roślinności w Leicester, mieście o powierzchni 73 km kwadratowych, liczącym 300 tys. mieszkańców. Wzięto pod uwagę m.in. przydomowe ogródki, tereny publiczne, pola golfowe, pobocza dróg i tereny postindustrialne – podaje serwis BBC News.

Z wyliczeń Brytyjczyków wynika, że zieleń na terenach zurbanizowanych wyłapuje 231 tys. ton węgla, czyli 3,16 kg na metr kwadratowy. W największym stopniu to zasługa drzew. Tyle zanieczyszczeń emituje średnio przez rok 150 tys. samochodów osobowych.

Gdańsk | źródło: www.terraform.pl

Duże drzewa są ważnymi rezerwuarami węgla” – uważa prowadząca badanie Zoe Davies. „Większość terenów publicznych w Leicester to trawniki. Ale jeśli na 10 proc. z tego posadzić drzewa, eliminowanie węgla zwiększyłoby się o 12 proc.

– dodała.

W ciągu ubiegłego wieku populacja mieszkańców miast wzrosła dziesięciokrotnie. Obecnie ponad połowa ludności na Ziemi mieszka na terenach zurbanizowanych.

Tomaszów Mazowiecki | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

Do tej pory miejskiej roślinności nie doceniano.

Nasze badanie pokazuje, że rośliny miejskie zatrzymują niebagatelną ilość węgla

– podkreśliła Davies, dodając, że oczywiście nie mogą być one rozwiązaniem dla miliardów ton węgla dostającego się na całym świecie do atmosfery, a jedynie łagodzić jego szkodliwy wpływ.

 

PAP – Nauka w Polsce

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.terraform.pl




Pochwała drzew (zwłaszcza w mieście)

Obecność w mieście drzew to dla ludzi same korzyści. Drzewa sprzyjają zatrzymywaniu w glebie wody, a w upały obniżają temperaturę. Pochłaniają szkodliwe gazy i produkują niezbędny tlen. W dodatku nie trzeba ich podlewać. O korzyściach z sąsiedztwa tych niezwykłych biologicznych „maszyn” mówią dendrolodzy z UPP.

Panująca w Polsce susza to temat coraz częściej poruszany w mediach tradycyjnych czy społecznościowych. W Poznaniu w 2018 r. spadło zaledwie 373 mm opadów, podczas gdy w latach 2001-2010 było to średnio 535 mm. Rok 2019 także był rokiem suchym, podobnie jest i w tym roku. A woda jest niezbędna do życia wszystkich organizmów. Jaka jest zależność pomiędzy suszą a drzewami w miastach?

Duże drzewo wytwarza do 140 kilogramów tlenu (O2) w ciągu roku. To tyle ile zużywa jeden człowiek

Powszechne przekonanie jest takie, że rośliny trzeba podlewać, aby mogły one rosnąć. W odniesieniu do drzew uprawianych w pojemnikach będzie to zdanie prawdziwe. A co z drzewami przyulicznymi lub rosnącymi w zieleni osiedlowej i parkowej? Przecież dużych drzew tam się nie podlewa, a jednak rosną! Dlaczego tak się dzieje? „To skutek ich przystosowania do życia w różnych warunkach siedliskowych” – tłumaczy dr inż. Marcin Kolasiński z Katedry Dendrologii, Sadownictwa i Szkółkarstwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu – „Korzenie stabilizują drzewa w glebie i pobierają z niej wodę wraz ze składnikami mineralnymi”.

A jeśli roztwór glebowy na skutek suszy zanika? Na ten problem drzewa mają dwie strategie. Ich korzenie mogą wrastać w głębsze warstwy gleby, gdzie są jeszcze wody podskórne (tylko na glebach, które nie są zdegradowane) albo wchodzą we współpracę z grzybami mikoryzowymi. „Taka zależność jest obopólnie korzystna. Grzyby mające strzępki 100-krotnie cieńsze od ludzkiego włosa potrafią pobrać wodę z przestrzeni niedostępnych dla korzeni drzew” – opowiada dr inż. Joanna Bykowska z tej samej katedry.

W zamian grzyby dostają od roślin cukry.

Ale to nie jedyne funkcje korzeni – przypominają eksperci z poznańskiej uczelni. Potrafią one zmienić strukturę gleby w sposób umożliwiający wsiąkanie wody opadowej w głębsze warstwy, a tym samym przeciwdziałają spływowi powierzchniowemu i bezpowrotnej stracie w wyniku ewaporacji. Korzenie drzew mogą zwiększyć wskaźnik infiltracji wody do 63 proc., a na glebach bardzo zdegradowanych nawet do 153 procent!

Szacuje się, że na skutek korzyści ekosystemowych jedno drzewo pozwala zaoszczędzić wydatkowanie z pieniędzy publicznych do 400 zł rocznie

Z korzeni woda transportowana jest poprzez pień do korony. Pień poza funkcją transportową pełni także rolę stabilizującą drzewo (tak jak kręgosłup u człowieka), a w okresie zimy również magazynującą składniki asymilacyjne i wodę potrzebne do wznowienia wegetacji wiosną. Poprzez konary woda trafia do korony drzew, gdzie liście – istne fabryki – przetwarzają ją i pobrany z atmosfery dwutlenek węgla w życiodajny cukier. Czy tylko? W tym procesie produktem ubocznym jest tlen. Duże drzewo wytwarza do 140 kilogramów tlenu (O2) w ciągu roku. To tyle ile zużywa jeden człowiek. Przy okazji pochłania do 68 kg dwutlenku węgla (CO2), 20 g dwutlenku siarki (SO2), 30 g dwutlenku azotu (NO2), 60 g pyłów zawieszonych PM10 i 1,9 kg innych zanieczyszczeń powietrza. A ile liści jest do tego wszystkiego potrzebnych? Dojrzały buk może mieć ok. 800 000 liści, co daje w przybliżeniu powierzchnię 1600 m2.

Jakie inne korzyści uzyskujemy od drzew – szczególnie dużych – w miastach? Drzewa regulują stopień ocienienia powierzchni oraz wzbogacają powietrze i glebę w wilgoć. Na powierzchni pokrytej zielenią i w odległości do 25 m dalej parowanie gleby jest o 25-30 proc. mniejsze, niż na przestrzeni otwartej.

Dorosłe drzewo potrafi w ciągu doby – w odpowiednich warunkach – oddać do atmosfery 300-500 l wody. Dzięki temu powietrze w rejonach zadrzewionych ma wilgotność większą o 3,5 do 13,7 proc., a temperaturę niższą o ok. 3,5 stopnia C. Ponadto liście i gałęzie drzew zatrzymują wodę opadową (w okresie od maja do sierpnia nawet do 35 proc.), co znacznie obniża spływy powierzchniowe do kanalizacji i cieków wodnych.

Mając w sąsiedztwie drzewa, zyskujemy również korzyści niemierzalne, np. obniżenie poziomu stresu, wzmocnienie układu odpornościowego, poprawę pamięci i koncentracji, zwiększenie bezpieczeństwa, poprawę atrakcyjności miejsc, a nawet wzrost cen nieruchomości. W końcu drzewa zarabiają! Szacuje się, że na skutek korzyści ekosystemowych jedno drzewo pozwala zaoszczędzić wydatkowanie z pieniędzy publicznych do 400 zł rocznie.

Brytyjski Urząd Statystyczny w swoim najnowszym raporcie podał, że dzięki pokryciu londyńskich ulic przez drzewa w latach 2014-2018 udało się zaoszczędzić 5 mld funtów dzięki chłodzeniu powietrza, a dodatkowe 11 mld funtów – z powodu ograniczenia spadku wydajności pracy będącego następstwem wysokich temperatur. Szczególną dbałością należy w miastach otoczyć drzewa starsze. Aby zrównoważyć „pracę” jednego zdrowego 100-letniego buka potrzeba ok. 2700 małych drzew o średnicy korony do 1 metra!

Myśląc o drzewach w miastach, trzeba mieć na uwadze, że każdego dnia muszą one mierzyć się z często bardzo niekorzystnymi dla siebie warunkami. Z tego względu obecnie sadzone młode drzewa często nie dożywają wieku dojrzałego. W miastach Wielkiej Brytanii średnia długość życia drzewa wynosi zaledwie 12 lat. Najtrudniejsze warunki panują w pasach drogowych. Długotrwała susza w okresie wiosennym objawia się u drzew ok. 2-3 miesiące później nekrozą brzeżną liści.

Jeśli więc nie będziemy dbali o drzewa w mieście, musimy się liczyć nie tylko z utrudnieniami, jakie powodują ‚miejskie wyspy ciepła‚, ale także ze znacznymi stratami finansowymi.

 

Powyższy materiał został przekazany PAP przez Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.

Nauka w Polsce – PAP

zdjęcie główne: Daniel Frank z Pexels




Miejskie motyle to nie tylko bielinki i rusałki

Wiele gatunków motyli dziennych możemy spotkać nie tylko na łąkach, leśnych polanach czy nad rzekami, ale również w miastach. I choć są to dla nich tereny mało przyjazne do miejskiej fauny należą nie tylko pospolite bielinki i rusałki, ale także wiele innych gatunków.

Motyle cieszą się niezmienną popularnością wśród miłośników przyrody. Do tej pory opisano ponad 160 tys. gatunków, jednak – według naukowców – ich rzeczywista liczba może sięgać nawet pół miliona. Co ciekawe wśród motyli zdecydowanie przeważają ćmy – motyli dziennych jest zaledwie ok. 20 tys. gatunków.

Według badaczy w Polsce występuje ok. 160 gatunków motyli dziennych i 3 tys. gatunków ciem. W polskich miastach ta różnorodność jest mniejsza, ale i na terenach zurbanizowanych można spotkać kilkadziesiąt gatunków motyli dziennych i ok. tysiąca nocnych – mówi PAP Robert Sobczyk z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii UŁ, współautor książki „Motyle dzienne Łodzi”.

„Jeżeli chodzi o gatunki, które najlepiej przystosowane są do życia w mieście, to są to na pewno gatunki, które mają dużą możliwość dyspersji, czyli rozprzestrzeniania się. Są to też gatunki, która albo są polifagami i ich gąsienice mają wiele roślin żywicielskich, albo też takie, które nie mają ich wiele, ale są one pospolite w mieście” – podkreślił Sobczyk.

A jakie gatunki motyli dziennych możemy spotkać w polskich miastach? Na przykładzie Łodzi można stwierdzić, że najbardziej pospolitym motylem jest rusałka pawik, którego gąsienice żerują na pokrzywie zwyczajnej.

Powszechnie występują także dwa bielinki: bielinek rzepnik i bielinek bytomkowiec, które są nieco mniejsze od pospolitego bielinka kapustnika. Zdaniem Roberta Sobczyka ciekawymi gatunkami są również mieniaki. W Łodzi żyją dwa gatunki tych motyli: pospolity mieniak stróżnik oraz nieco rzadszy mieniak tęczowiec.

„Ciekawostką jest fakt, że te motyle żyją w koronach drzew i rzadko zlatują, żeby się posilić na ziemię, dlatego często uważano, że są one rzadkie w miastach. A okazuje się, że występują często nawet w centrach miast, tylko są rzadko spotykane. Gatunki te mają też nietypowy pokarm – na ziemi pożywiają się na urynie lub psich odchodach” – wyjaśnił.

W Łodzi można również spotkać gatunek dostojka laodyce. Jest to motyl, który po zachodniej stronie Wisły ma bardzo niewiele stanowisk, a jedno z nich znajduje się w okolicach dworca PKP Łódź Żabieniec. Inny „miejski” gatunek to modraszek korydon, występujący w okolicach Lotniska Lublinek. Larwy tego motyla żerują tylko na jednej roślinie – cieciorce pstrej.

„Jest to o tyle ciekawy gatunek, że jest związany z mrówkami. Jego gąsienica wydziela słodką wydzielinę, którą pożywiają się mrówki i na koniec dnia, kiedy gąsienica przestaje żerować, mrówki ją zakopują, aby nic jej nie zagrażało” – dodał Sobczyk.

Motyle dzienne, poza tym, że cieszą ludzkie oko, stanowią również istotny element łańcucha pokarmowego. Już od stadium jaja są narażone na różnorakie niebezpieczeństwa. Mogą być np. nosicielami larw pasożytniczych błonkówek, ale również stanowią pokarm dla ptaków czy niektórych innych rzędów owadów.

„Co ciekawe niektóre gatunki motyli mają skłonności kanibalistyczne. Przykładem jest zorzynek rzeżuchowiec, którego larwy mogą zjadać się nawzajem, jeżeli zabraknie im pokarmu. Dlatego samica bardzo często składa jaja pojedynczo na każdej roślinie. Motyle są także zapylaczami, które są bardzo ważne zwłaszcza w ekosystemach miejskich” – dodaje badacz.

Miasta nie są przyjaznym środowiskiem dla wielu gatunków motyli. Zmiany spowodowane urbanizacją i towarzyszące jej przekształcenia roślinności i zanieczyszczenia środowiska sprawiły, że wiele gatunków wyginęło na danym obszarze wraz z rozwojem dużych metropolii.

Wiele naturalnych siedlisk motyli, tj. łąki, lasy, rzeki, wraz z rozbudową miast uległo degradacji, zaburzone zostały stosunki wodne, czyli cykl hydrologiczny, co sprawia, że z „betonowych” miejskich terenów woda szybciej spływa, a obszar ten staje się bardziej suchy. „Jeżeli jakiś motyl jest zależny od rośliny, która lubi wilgoć, a ta roślina z racji tego, że jest bardziej sucho wyginie, to motyl także nie przetrwa” – dodał Sobczyk.

Kolejnym zagrożeniem dla motyli mogą być zanieczyszczenia zarówno gleby, roślin, jak i powietrza. Zanieczyszczenia m.in. ze spalin osiadają na liściach roślin, a gąsienice motyli są egzofitofagami zjadającymi powierzchnie liścia. Wchłaniając zanieczyszczenia są narażone na różne choroby, a nawet na śmierć.

Jest to ogromne zagrożenie dla różnorodności gatunkowej motyli, zwłaszcza, że już ponad 60 proc. ludzkości mieszka w miastach, a w przyszłości procesom urbanizacyjnym poddawane będą coraz większe obszary Ziemi.

 

„Patrząc ogólnie na proces urbanizacji jest to proces niekorzystny dla motyli dziennych, ponieważ bardzo wiele gatunków, pierwotnie zamieszkujących dany obszar, wyginie. Natomiast kilka gatunków prawdopodobnie skorzysta na rozwoju miast – zwłaszcza te, które występują w nich pospolicie lub potrafią przystosować się do warunków w mieście” – podsumował Robert Sobczyk z UŁ.

Książka „Motyle dzienne Łodzi” ukazała się nakładem Towarzystwa Przyjaciół Ogrodu Botanicznego. Jest to przewodnik po miejskiej faunie motyli, który w założeniu ma spełniać przede wszystkim funkcje edukacyjne, choć oparty jest o wyniki kilkuletnich badań naukowych. Jej autorami – obok Sobczyka – są prof. Krzysztof Pabis z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii UŁ oraz fotograf przyrody Grzegorz Wieczorek.

 

PAP – Nauka w Polsce,  Kamil Szubański

szu/ agt/

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: @slbrokaw via Twenty20




Europa rozkwita… natychMiastowo!

O tym, jak ważne są naturalne dekoracje  w naszych miastach, nikogo już nie trzeba przekonywać. Szczęśliwie trend ‘betonowania’ centrów miast odwraca się, jednak nie zawsze jest to proces szybki. W miejscach, gdzie nadal jeszcze brakuje kolorów, sprawdzają się duże donice. Efekt? Natychmiastowy!

Höchenschwand, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

Kolorowe pojemniki na rośliny to już niemal standardowa pozycja na liście dekoracji przestrzeni publicznych. Pojawiają się wszędzie tam, gdzie z różnych powodów nie sposób wprowadzić roślinności nasadzonej w gruncie: niekiedy decydują kwestie praktyczne i potrzeba posiadania rozległego placu pod różnorakie imprezy, niekiedy – skomplikowana sieć kanalizacji pod ziemią lub obecność podziemnych parkingów. Tradycyjne prace ogrodnicze są znacząco utrudnione.

Höchenschwand, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

 

W zamian europejskie miasta otrzymały alternatywę – duże donice, nie tylko kolorowe i pojemne, ale również… mobilne. Sprawdzają się tam, gdzie odbywają się miejskie imprezy pod otwartym niebem, gdyż można je łatwo przesunąć – wystarczy zwyczajny, lekki wózek paletowy. To dobre i ekonomiczne rozwiązanie dla miejsc o skomplikowanej sieci podziemnej infrastruktury – obecność donic, w przeciwieństwie do tradycyjnych nasadzeń, nie wymaga naruszania ciągłości chodników i uciążliwych, kosztownych prac budowlanych.

Torgau, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

Duże donice miejskie zdobią już wiele polskich miast. Bez trudu spotkać je można również między innymi w Niemczech – przykładowo w miastach Höchenschwand oraz Torgau.  Włodarze drugiej miejscowości poszli o krok dalej i poza klasycznymi pojemnikami na rośliny wybrali dodatkowo innowacyjne modele: donicę z funkcją stołu oraz model z siedziskiem. W obu przypadkach rezultaty metamorfozy były natychmiastowe – miasta zyskały naturalną dekorację, i to nawet wobec pozornie niesprzyjających tradycyjnym nasadzeniom warunków.

Torgau, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

Torgau, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

Torgau, Niemcy | źródło: www.terraform.pl

Torgau, Niemcy | źródło: www.terraform.pl




Modułowe ławki miejskie. Jak to działa?

Podobno początki bywają najtrudniejsze, jednak bez obaw! Aby stworzyć ciekawy projekt mebli miejskich dla Twojego miasta wystarczy nieco kreatywności i dobrych chęci. Tworząc ławkę, odnieś się do charakteru okolicy – czy dysponujesz rozległym chodnikiem? Czy bywa tu wielu przechodniów, poszukujących miejsca do wypoczynku?

modułowe ławki miejskie TerraCityUmebluj swoje miasto! W najnowszym materiale zdradzamy wszystkie możliwości funkcjonalnych ławek kompatybilnych z kolorowymi donicami XXL. Pobierz i zainicjuj wielkie zmiany w swojej przestrzeni.

 

źródło: www.terracity.pl

 

Ławki miejskie dla rozległych przestrzeni

W takim wypadku możesz puścić wodze fantazji: rozpocznij od prostego zestawu: donica miejska Gianto + dopasowane do niej półokrągłe siedzisko. To dopiero początek! Teraz możesz dowolnie modyfikować formę dekoracji: dodaj bliźniaczy zestaw i… odwróć go o 180 stopni. W ten sposób uzyskałeś początek „serpentyny” z donicami XXL w środku. Dodawaj bądź odejmuj kolejne elementy, by stworzyć niepowtarzalną ławkę miejską, idealnie dopasowaną do potrzeb konkretnej okolicy. Ale-ale…! Nie zapomnij dobrać kolorów!

 

źródło: www.terracity.pl

 

Ławki miejskie dla ciasnych przestrzeni

Jeśli jednak przestrzeń, którą chcesz zagospodarować, nie należy do najbardziej rozległych lub jeśli znajdują się w niej bariery architektoniczne, ogranicz skalę rozbudowania ławek. Z modułowymi siedziskami osiągniesz jednak równie dobry efekt, bo przy mniejszej skali inwestycji wprowadzisz do przestrzeni maksymalną ilość roślin, ciekawych dekoracji, kolorów i komfortu. Jak to możliwe? Zaokrąglone ławki miejskie dają miejsce do wypoczynku na znacznie większej przestrzeni niż ich tradycyjne odpowiedniki. W ich centrum znajdują się wielkie donice Gianto w atrakcyjnym, żywym kolorze. To sposób na wprowadzenie do małej przestrzeni wielu korzystnych rozwiązań jednocześnie.

 

źródło: www.terracity.pl

Zabawa formą

Serpentyna „przetykana” donicami czy okrąg z kolorowym pojemnikiem na kwiaty w jego centrum? Ławka miejska Wave daje takie właśnie możliwości – jej podstawową wersję tworzą moduły do swobodnej modyfikacji. Dowolne łączenie mebli miejskich to świetny sposób na stworzenie niepowtarzalnej kompozycji – takich dekoracji nie sposób znaleźć nigdzie indziej. Dobór kształtu siedziska jest dopiero początkiem „zabawy formą” – kolejny krok to wybór pojemnika na kwiaty – jednego, dwóch… Tu prawie nie ma ograniczeń!

 

źródło: www.terracity.pl

 




Zanim rozpoczniesz letnie ukwiecenie miasta:

Tych kilka drobiazgów może przesądzić o sukcesie letniej aranżacji przestrzeni publicznych. Zobacz, o czym warto pamiętać przed rozpoczęciem ukwiecania miasta, by ten proces przebiegł szybko, bezpiecznie, a przede wszystkim: z doskonałym skutkiem!

Miasto piękne cały rokJak ukwiecić wieże kwiatowe wiosną? Czym mogą zachwycić latem, a czym… jesienią? A może interesują Cię nasadzenia w donicach XXL? Zbiór najciekawszych, sprawdzonych pomysłów na wielosezonowe ukwiecenie i aranżację przestrzeni publicznych znajdziesz w katalogu „Miasto piękne cały rok – Vademecum inspiracji Terra Group”. Daj się zainspirować - kliknij i pobierz bezpłatnie!

Kompleksowa Usługa Zielona GóraŹródło: www.wiezekwiatowe.pl

  • Wyczyść kwietniki kaskadowe – nawet te, które spędziły zimę w osłoniętych magazynach, wymagają drobnego odświeżenia. Użyj specjalnej myjki ciśnieniowej lub polegaj na tradycyjnych metodach: myjka i woda zawsze pomogą.
  • W razie konieczności zdecyduj o dodatkowych elementach: nasadki zabezpieczające przed niepożądanym montażem najlepiej jest zamontować właśnie na etapie obsadzania kwietników.
  • Przelicz wszystkie śruby, nakrętki. W razie konieczności: uzupełnij zestaw. Pamiętaj, że to właśnie od nich zależy bezpieczeństwo użytkowania kwietnika. Szczególną uwagę zwróć na elementy mocujące wiszące kwietniki. Zużyte bądź zniszczone śruby, podobnie jak nakrętki niedokładnie dobrane, mogą przyczynić się do pogorszenia stabilności dekoracji.
  • Upewnij się, że uszczelki są nadal elastyczne i mocne. Zniszczona osłona krawędzi kwietnika może nie spełnić swojej roli. Pamiętaj, że najlepszym rozwiązaniem są uszczelki bezklejowe – więcej na ich temat przeczytasz w tym wpisie – klik.

Kompleksowa Usługa TerraŹródło: www.wiezekwiatowe.pl

  • „Rozpędź” sadzonki – ten sprytny trik jest sprawdzonym sposobem ogrodników na szczególnie bujną i okazałą okrywę roślinną już w kilka chwil po nasadzeniu w kwietniku. Wystarczy, że na kilka dni przed opuszczeniem szklarni kwiaty zostaną wzbogacone szczególnie dużą porcją składników odżywczych. To gwarancja naprawdę imponującego efektu i zakrytych stalowych elementów kwietnika.
  • Jeśli nie wiesz, jakie rośliny o ozdobnych kwiatach wybrać do wież kwiatowych lokowanych w konkretnych warunkach, sięgnij do naszego małego poradnika – kliknij, by pobrać plik w formacie pdf. Po kliknięciu tutaj przejdziesz do wskazówek dla roślin o ozdobnych liściach.
  • Pamiętaj o stosowaniu odżywek doglebowych – ułatwisz pielęgnację roślin w kwietnikach, a jednocześnie ograniczyć ilość dostarczanej im w sezonie wody. Odpowiednia ilość preparatu TerraHydrogelVit sprawi, że roślinna dekoracja będzie w doskonałej kondycji.

Kompleksowa Usługa Zielona GóraŹródło: www.wiezekwiatowe.pl

  • Nowy sezon wiszących kwietników rozpocznij od szczególnie intensywnego podlania. Nie obawiaj się wręcz „przelać” dekoracji. Gdy woda zacznie wydobywać się wewnętrznym otworem odpływowym, będziesz miał pewność, że w podwójnym dnie znajduje się odpowiednia rezerwa życiodajnego płynu. Przewidywana ilość wody niezbędnej do pierwszego podlewania wiszącej dekoracji to maksymalnie 14 litrów.
  • Nowy sezon stojących kwietników rozpocznij od obfitego podlewania centralnej części dekoracji, następnie przechodź do wyższych i niższych partii. To pozwoli roślinom lepiej przyjąć się w podłożu.

Kompleksowa Usługa Zielona GóraŹródło: www.wiezekwiatowe.pl

  • Zwróć szczególną uwagę, czy nasadzone w szczytowych partiach kwietnikach rośliny mają dostęp do wody, a także czy są osłonięte przed mocnym słońcem i wiatrem (w przypadku wrażliwych gatunków).

Olsztyn Jurajski | źródło: www.kompleksowausluga.pl

Warszawa | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

Lubin | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

Konstancin-Jeziorna | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz




Twoje piękne… osiedle! Gdańska dzielnica w zieleni. Zobacz film

Choć na co dzień nasze osiedla nie zawsze zachwycają zielenią, to jednak zdarzają się chlubne, godne naśladowania wyjątki. W Gdańsku zadbano o to, by mieszkańcom żyło się jak najlepiej: i to ze względu na architekturę, jak i jej otoczenie! Drzewka w kolorowych dużych donicach skutecznie rozprawią się z szarością naszych osiedli!

Zobacz film:

Seria filmowych podróży po polskich miastach „Twoje piękne miasto” przedstawi uroki rodzimych zakątków. Wspólnie zwiedzimy rynki, place i parki w najpiękniejszych miejscach – również tych, które nam polecicie. Znacie malownicze, warte uwiecznienia na „filmowej taśmie” miasta? Chcecie pochwalić się swoją okolicą lub nową inwestycją we wspólnych przestrzeniach? Zaskoczyły Was nowe meble miejskie lub ażurowe dekoracje? Czekamy na sygnał!

 

Piszcie do nas: marketing@inspirowaninatura.pl  

Zobacz, jak prezentują duże donice Gianto z gdańskiego osiedla na zdjęciach. Kliknij w miniaturę, by powiększyć ujęcie:

 




Prof. B. Filipek-Mazur: na poprawę jakości powietrza w aglomeracjach wpływa rolnictwo miejskie

Rolnictwo miejskie sprzyja poprawie jakości powietrza w miastach – mówi w rozmowie z PAP prof. Barbara Filipek-Mazur z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. W ograniczeniu skutków zanieczyszczenia powietrza pomagają m.in. coraz bardziej popularne łąki kwiatowe.

„Rolnictwo w miastach było i jest integralnie z tym miastem związane” – powiedziała PAP prof. Barbara Filipek-Mazur z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

 

Jak podkreśliła, „w skali naszego kraju ok. 42 proc. użytków rolnych zlokalizowanych jest na terenie miast, mniej więcej 8 proc. gospodarstw rolnych to gospodarstwa rolne położone w obrębie administracyjnym miast”.

 

Jednocześnie Filipek-Mazur zaznaczyła, że w krajach rozwiniętych rolnictwo w mieście nie służy już – tak, jak to było dawniej – zapewnieniu łatwego dostępu do żywności. „Jeżeli chodzi o funkcje, jakie pełni rolnictwo w mieście, to są trzy zasadnicze: funkcja ekonomiczna, funkcja społeczna i funkcja środowiskowa”- powiedziała.

 

W ocenie ekspertki funkcja ekonomiczna jest zdecydowanie lepiej realizowana przez gospodarstwa podmiejskie czy okołomiejskie, czyli takie, które znajdują się w promieniu do 30 km od miasta. Natomiast w miastach – mówiła – bardziej liczą się funkcje środowiskowe – poprawiające jakość powietrza, i funkcje społeczne.

 

„Coraz częściej zwracamy uwagę na zagospodarowywanie dachów, tarasów, balkonów, a nawet i ścian” – zaznaczyła Filipek-Mazur. I wyjaśniła: „to jest niewątpliwie ta funkcja związana ze środowiskiem, bo chociażby zielone dachy mają ogromny wpływ na jakość powietrza w miastach, ponieważ pochłaniają zarówno zanieczyszczenia pyłowe, jak i zanieczyszczenia gazowe, tłumią hałas, zwiększają estetykę miasta i tworzą miejsca do rekreacji”.

 

Jak opowiadała ekspertka, na świecie bardzo popularne są „gospodarstwa zlokalizowane w pobliżu dużych miast, które mają na celu utrzymanie, przekazywanie tradycji kultury chłopskiej”. I tłumaczyła, że w takich miejscach organizowane są warsztaty dla dzieci, dla osób starszych czy zajęcia terapeutyczne.

 

„Inną formą rolnictwa w mieście są np. ogrody sensoryczne, nastawione przede wszystkim na odbiór wrażeń innymi zmysłami, niż wzrok. Są również ogrody wertykalne, są farmy kontenerowe. Poszukuje się różnych innych miejsc do zagospodarowania, niż typowe grunty” – mówiła Filipek-Mazur.

 

Jak zaakcentowała ekspertka, trudno jest mówić o produkcji towarowej w miastach: na jakość plonów wpływają tam bowiem zanieczyszczenia, wchodzące w skład smogu.

 

Profesor zwróciła uwagę, że coraz częściej sadzone są rośliny zdolne do pochłaniania pyłów. Ich wykorzystanie ma wspomóc oczyszczanie powietrza w mieście. „Odchodzi się od trawników, a pokrywa się te tereny roślinnością, np. dwuliścienną” – mówiła Filipek-Mazur.

 

„W Krakowie mamy już kilka takich miejsc obsianych tzw. kwitnącymi łąkami, które nie tylko poprawiają estetykę miasta – kwitną przez cały okres od wiosny do późnej jesieni, ale również mają znaczący udział w ograniczeniu negatywnego skutku zanieczyszczenia powietrza” – dodała. (PAP)

 

autorzy: Beata Kołodziej, Katarzyna Szydłowska-Greszta

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

ksz/ bko/ zan/

zdjęcie główne: www.makeithome.pl