Zwykły-niezwykły parking. Donice miejskie zmieniają przestrzeń!

Choć parkingi przy największych galeriach handlowych najczęściej bywają przez nas obojętnie mijane, to istnieje jednak sposób na to, by stały się równie atrakcyjnym elementem wyprawy na zakupy, jak i one same. Jaki? Już zdradzamy!

Kraków | źródło: www.terraform.pl

Coraz częściej galerie handlowe, chcąc wyróżnić się na tle konkurencji, stawiają na nieszablonowe rozwiązania. Wewnątrz znaleźć możemy nie tylko najróżniejsze sklepy, bogatą strefę gastronomiczną, a nawet strefy relaksu – współczesny miłośnik zakupów poszukuje wszak czegoś więcej…

Kraków | źródło: www.terraform.pl

 

Atrakcyjna oprawa terenów wokół budynku – to jeden z przepisów na ciekawy wyróżnik. Co najważniejsze: każda z galerii handlowych może łatwo stworzyć indywidualną kompozycję z użyciem naturalnych elementów. Żywa roślinność w kolorowych donicach XXL trafi nawet w samo centrum zatłoczonego parkingu – i to bez utrudniania komunikacji. Na takie właśnie rozwiązanie postawił jeden z krakowskich kompleksów handlowych.

Kraków | źródło: www.terraform.pl

 

Kolorowe donice stanowią tu nie tylko element czysto dekoracyjny, ale również funkcjonalny – wydzielają z przestrzeni konkretne strefy, ułatwiając chociażby odpowiednie zarządzenie ruchem i postojem pojazdów. Najważniejszą jednak rolą, jaką stawia się przed pojemnikami na rośliny w tak zurbanizowanych przestrzeniach jest wprowadzanie żywych barw i roślinności.

Kraków | źródło: www.terraform.pl

 

…bo któż spodziewałby się natury tuż przed samym wejściem do galerii handlowej? Tak duże, rzucające się w oczy donice miejskie stanową ciekawy sposób na wyróżnienie się i dopełniają ministrefy relaksu, jaką zaaranżowano przed budynkiem. Wspólnie tworzą indywidualną oprawę, która budzi pozytywne skojarzenia.

 

zobacz więcej zdjęć z krakowskiej galerii handlowej. Kliknij w miniaturę, by zobaczyć ujęcie w pełnej rozdzielczości.

 

 




Ekspertka: standardy dotyczące oświetlenia w miastach – do ponownego przemyślenia

Zbyt mocno uzależnieni jesteśmy od sztucznego oświetlenia, co źle wpływa na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne – ostrzega adjunkt, dr inż. arch. Karolina Zielińska-Dąbkowska z Politechniki Gdańskiej. Według niej, przy rozbudowie miast powinno się wprowadzić przepisy gwarantujące m.in. dostęp do światła dziennego.

 

„Ludzki organizm jest ewolucyjnie dostosowany do jasnego dnia i ciemnej nocy” – podkreśla w rozmowie z PAP dr inż. arch. Karolina Zielińska-Dąbkowska, badaczka i architektka światła z Politechniki Gdańskiej, której eksperckie artykuły nt. ograniczania dostępu do światła naturalnego we współczesnych miastach i szkodliwego wpływu światła sztucznego LED na ludzi ukazały się w prestiżowym piśmie „Nature” – tutaj i tu.

 

Jak tłumaczy ekspertka, naturalne światło ulega w ciągu dnia nieustannym zmianom – zarówno jeśli chodzi o natężenie, kąt padania, jak i o barwę jego widma. Zmiany zachodzące w świetle widzialnym są ściśle powiązane z naszym rytmem dobowym i stymulują wiele procesów biochemicznych w naszym organizmie.

 

W naturalnym, porannym świetle jest bardzo dużo tzw. światła niebieskiego, które stymuluje produkcję przez nasz organizm kortyzolu – hormonu pobudzającego nas do aktywności. Z kolei wieczorem w spektrum światła widzialnego jest niewiele światła niebieskiego, a przeważa światło czerwone, co uruchamia produkcję melatoniny – hormonu umożliwiającego zaśnięcie.

 

„Światło poranne w naturalny sposób nas więc pobudza, a wieczorne światło zachodzącego słońca przygotowuje do snu – w ten sposób funkcjonujemy od tysiącleci” – zaznacza dr Zielińska-Dąbkowska.

 

Wraz z nastaniem ery elektryczności zmienił się jednak nasz tryb życia: zastosowanie sztucznego światła umożliwiło wydłużenie do późnej nocy godzin naszego funkcjonowania, oddalając ludzi od naturalnego cyklu dzień/noc. „Współczesne sztuczne oświetlenie stwarza jednak dodatkowe, poważne problemy” – ostrzega ekspertka.

 

Chodzi tutaj o lampy LED, których działanie oparte jest na diodach świecących (ang. light-emitting diode). Zostały one wprowadzone, jako energooszczędna alternatywa dla tradycyjnych żarówek wolframowych. Lampy LED stanowią dzisiaj zdecydowaną większość sztucznego oświetlenia dostępnego w sklepach.

 

„Problem z białymi LEDami polega na tym, że są to niebieskie diody przykryte warstwą fosforu” – tłumaczy dr Zielińska-Dąbkowska. „Choć wydaje nam się, że widzimy białe światło – to kiedy używamy ich wieczorem, do mózgu trafia informacja, że światło jest niebieskie, nastał dzień i trzeba być aktywnym” – dodaje.

 

Jak podkreśla architekt, tradycyjne źródła światła są dla naszego zegara biologicznego neutralne, ponieważ wydzielane przez nie widmo odpowiada światłu zachodzącego słońca.

 

„Używając LEDów wieczorem lub w nocy nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tego typu sztuczne światło pobudza nas, utrudnia zaśnięcie i zaburza rytm okołodobowy – który wpływa nie tylko na sen i cykle przebudzenia, ale także na wzorce jedzenia, metabolizm, reprodukcję, ciśnienie krwi i tętno, produkcję hormonów, temperaturę ciała, nastrój, a nawet nasz układ odpornościowy” – tłumaczy dr Zielińska-Dąbkowska.

 

Jak dodaje, z badań naukowych wynika, że noc jest najważniejszym okresem dla regeneracji naszego DNA oraz naturalnego usuwania wirusów, bakterii, jak również codziennie produkowanych komórek nowotworowych. „Komórki antyrakowe są aktywowane właśnie przy wysokim poziomie melatoniny we krwi w ciemności. Z tego powodu Światowa Organizacja Zdrowia uznała już zaburzenia cyklu okołodobowego związane ze współczesnym oświetleniem sztucznym za potencjalnie rakotwórczy czynnik dla osób pracujących zmianowo” – stwierdza rozmówczyni PAP.

 

„Eksperci są też świadomi tego, że wiedza na temat wpływu światła na nasz organizm wciąż jest bardzo fragmentaryczna” – zaznacza dr Zielińska-Dąbkowska. Tłumaczy, że przykładem tego może być choćby grupa wrażliwych na niebieskie widmo światła widzialnego komórek zwojowych w siatkówce oka (ang. intrinsically photosensitive retinal ganglion cells – ipRGCs), które odkryto dopiero na początku XXI wieku.

 

„Wciąż więc nie wiemy do końca, jak na nasze organizmy wpływa długotrwałe wystawienie na działanie sztucznego oświetlenia – a pomimo tego już teraz próbujemy zastąpić nim światło dzienne” – ostrzega rozmówczyni PAP. Podkreśla przy tym, że trzeba jeszcze przeprowadzić wiele badań naukowych dotyczących tych zagadnień. „Cieszy jednak fakt, iż producenci światła sztucznego LED zaczynają powoli rozumieć zagrożenia zdrowotne i potrzebę takich badań” – ocenia.

 

Tymczasem problemem jest nie tylko sztuczne oświetlenie – ale również współczesne trendy urbanistyczno-architektoniczne. Dostęp do światła naturalnego ograniczany jest bowiem również przez coraz wyższe budynki w miastach. Architektura pnie się w górę i coraz bardziej zagęszcza. „Dotyczy to również polskich miast” – zaznacza dr Zielińska-Dąbkowska. „Choć nie ma w nich jeszcze tak wielu wieżowców jak w USA czy w Azji, to – zwłaszcza w centrach miast – pod zabudowę wykorzystywana jest każda wolna przestrzeń. Dawno już odeszliśmy od przedwojennych norm, w myśl których jeden budynek nie mógł zaciemniać drugiego” – dodaje.

 

Rosnąca wysokość budynków oznacza również utrudnienia w produkcji tzw. czystej energii: wysokie, stojące obok siebie budynki zacieniają panele fotowoltaiczne. „Mniejszy dostęp do światła naturalnego nie jest zresztą problemem jedynie ludzi. Drzewa, które nie otrzymują go wystarczająco dużo, nie mogą szybko rosnąć. Jeśli nie rosną drzewa, nie ma wystarczającej fotosyntezy. Jeśli nie ma procesu fotosyntezy, powietrze w miastach nie jest oczyszczane – to jest jeden wielki, skomplikowany łańcuch powiązań” – opowiada ekspertka.

 

W ramach walki z problemem zaciemnienia miast, dr Zielińska-Dąbkowska postuluje, żeby w planach zabudowy przestrzeni miejskich uwzględniać gwarancję dostępu do światła dziennego.

 

„Chodzi tutaj np. o to, żeby na jedną osobę mieszkającą w danym miejscu musiała przypadać określona liczba metrów kwadratowych terenów zielonych np. parku. Dzięki temu – pomimo zwiększającego się zagęszczenia zabudowy – moglibyśmy ocalić cenne przestrzenie publiczne pomiędzy budynkami” – tłumaczy.

 

Gdańska architekt proponuje również, aby zarówno architektów, jak i urbanistów obowiązywały szczegółowe standardy. Za ich opracowanie powinny – według niej – odpowiadać interdyscyplinarne zespoły eksperckie: złożone z urbanistów, architektów budowli, inżynierów, architektów krajobrazu, jak również architektów światła, neuronaukowców, lekarzy oraz innych specjalistów.

 

PAP – Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka

kflo/ ekr/

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.atech-pl.eu




Co sądzisz o swojej okolicy? Znamy wyniki ankiety Narodowego Centrum Kultury

1003 osoby poproszono o opinię na temat otaczającej je przestrzeni miejskiej. Jakie mają zdanie na temat swojej okolicy? Czym jest dla nich architektura? Zajrzyjcie, by poznać te i inne wyniki badania przeprowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury.

Polacy a świadomość architektury

Badania nad społecznym postrzeganiem krajobrazu i otaczającej mieszkańców architektury warto rozpocząć od skonstruowania definicji tego pojęcia[1]. A konkretniej: ustalenia, czym dla respondentów jest architektura. Odpowiedzi udzielone w ankiecie pozwalają wysnuć następujące wnioski: zdecydowana większość, aż 65% badanych uważa, iż jest ona równoznaczna z budynkami i stylami budownictwa. Niemal o połowę niższy wskaźnik (34% odpowiedzi) uzyskała odpowiedź plasująca architekturę wyłącznie w dziedzinie projektowania i kształtowania krajobrazu. 17% respondentów dostrzega w niej przede wszystkim aspekt kulturowy i kulturalny. Co ciekawe, zaledwie 6% spośród wszystkich biorących udział w badaniu było w stanie przytoczyć nazwisko jakiegokolwiek architekta[2].

Września | źródło: www.terraform.pl

Wawel w gronie najsłynniejszych

Polacy najczęściej są świadomi budowania historii i świadomości narodowej przez architekturę, jednak ich grupa stanowi niespełna połowę (40%) spośród wszystkich odpowiadających twierdząco na pytanie „Czy słyszał(a) Pan/Pani o obiektach architektonicznych / miejscach w przestrzeni publicznej, które w sposób istotny wpłynęły na historię architektury Polski?[3]. Znając ich opinię, można stwierdzić, iż troska włodarzy o najważniejsze budynki w miastach, ich otoczenie, odpowiednią oprawę, przekłada się na budowanie tego, co określane jest jako „lokalny patriotyzm”.

Co-sądzisz-o-swojej-okolicy-Wyniki-ankiety

Kraków, Wawel

Czy moje miasto jest „ładne”?

Przytaczając za badaczami z Narodowego Centrum Kultury, można również wysnuć wnioski na temat subiektywnego postrzegania otaczającej przestrzeni, również miejskiej. Dla niemal wszystkich respondentów ważna jest estetyka okolicy. Co ciekawe, są oni również w dużej mierze za opinią, jakoby rodzaj architektury, jej zagospodarowanie oraz wygląd miały wpływ na jej funkcjonalność (szczególnie w przypadku budynków użyteczności publicznej oraz miejsc pracy). „(…) zdecydowana większość Polaków (według deklaracji) dostrzega oddziaływanie architektury i otoczenia na ludzi: ich samopoczucie (85%) i efektywność pracy (84%). Warto jednak zwrócić uwagę, że badani chętniej zgadzali się ze stwierdzeniami ogólnymi, takimi jak „jest dla mnie ważne, wśród jakich budynków albo w jakim otoczeniu mieszkam” (82%) niż ze stwierdzeniami, w których podaliśmy konkretne przykłady oddziaływania architektury: odsetek badanych, którzy zgadzają się, że architektura ma wpływ na to, jak wypełniane są kluczowe funkcje szkoły i szpitala, to odpowiednio 77 i 76%[4]”.

wieże kwiatowe ukwiecenie miasta świnoujście (2)

Świnoujście | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

Zieleń to konieczność

Najważniejszy (dla nas) wniosek, jaki płynie z badania przeprowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury dotyczy zieleni miejskiej i natury w najbliższym otoczeniu. Aż 86% badanych potwierdziło, że jest ona „(…) koniecznym elementem przestrzeni publicznej[5]”. Niemal jednomyślna odpowiedź respondentów daje do myślenia! Wielu spośród biorących udział w ankiecie zwróciło również uwagę na sposób zagospodarowania przestrzeni publicznej – 83% z nich uznało, że ma on wpływ na jakość życia lokalnej społeczności. To bardzo ważne wnioski, o których warto pamiętać, aranżując miasto, tym bardziej,, że „Polakom w większości (63%) podobają się w ich najbliższym otoczeniu tereny zieleni publicznej, czyli parki, skwery itp.[6]”. Wniosek? To, w jaki sposób prezentuje się najbliższa okolica nie umyka uwadze mieszkańców. Przywiązują oni dużą wagę do sposobu aranżacji naturalnych akcentów w rabatach, donicach czy kwietnikach.

rola parków w przestrzeni miejskiej (3)

Intryguje również liczba respondentów, dla których jednym z podstawowych argumentów przemawiających za doborem konkretnej lokalizacji zamieszkania jest zieleń i roślinne elementy w rozmaitych kompozycjach. Po bezpiecznej okolicy (56% odpowiedzi), czystych chodnikach i ulicy (52% odpowiedzi), już na trzeciej (48%) pozycji plasuje się „Dużo zieleni i wolnej przestrzeni w otoczeniu miejsca zamieszkania[7]” – to cenna uwaga dla deweloperów, którzy chcąc zachęcić potencjalnych mieszkańców do wyboru swojej inwestycji, powinni zainwestować w zieleń i naturalne dekoracje.

rola parków w przestrzeni miejskiej (3)

Lokalny patriotyzm

Według badania przeprowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury aż połowa respondentów jest dumna ze swojej najbliżej okolicy[8]. Większość z nich chce angażować się w sprawy z nią związane (39%), co potwierdza, iż planowanie partycypacyjne, czyli tworzone na zasadzie dyskusji z mieszkańcami jest przyszłością polskich miast (więcej na ten temat w tym wpisie – klik).

wielkie donice gianto inspirowani natura (11)

Poznań | www.nunoni.com/pl

Wnioski

Choć ankieta Narodowego Centrum Kultury została przeprowadzona na stosunkowo niewielkiej grupie, jej wyniki można uznać je za w pełni pokrywające się z aktualnymi trendami. Mieszkańcy miast (wbrew pozorom!) chcą estetycznych rozwiązań w swoim otoczeniu i domagają się kontaktu z naturą. Domagają się wolnej przestrzeni do życia i nie unikają angażowania się w sprawy lokalne. Pełne wyniki badania możecie przeanalizować w ankiecie dostępnej po kliknięciu w ten link – klik.

Inspirowani, czy Wasze odpowiedzi pokrywają się w odpowiedziami ankietowanych? Dajcie znać!

[1] Raport: W dialogu z otoczeniem? Społeczne postrzeganie przestrzeni publicznej i architektury w Polsce, online, dostęp: 8.01.2019, s. 10.

[2] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 14.

[3] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 11.

[4] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 15.

[5] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 16.

[6] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 26.

[7] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 32.

[8] Tamże, online, dostęp: 8.01.2019, s. 47.

 

zdjęcia: www.elements.envato.com, www.pexels.com, www.wiezekwiatowe.pl, www.terraform.pl,

 

Raport jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Narodowego Centrum Kultury. Zezwala się na dowolne wykorzystanie treści – pod warunkiem zachowania niniejszej informacji licencyjnej i wskazania Narodowego Centrum Kultury jako właściciela praw do tekstu. Treść licencji jest dostępna na stronie https://creativecommons.org/licenses/by/3.0/pl/. Narodowe Centrum Kultury jest instytucją państwową, działającą na rzecz rozwoju kultury w Polsce.




Rośliny w ogrodzie zimowym

I doczekaliśmy się! Ledwie nastały prawdziwie zimowe temperatury, a my już tęsknimy na naturą i roślinami. Zobacz, które z nich najlepiej sprawdzą się w zimowym ogrodzie:

designerskie donice elgo roundŹródło: www.terraform.pl

Coraz więcej Polaków decyduje się na założenie ogrodu zimowego. Posiadając nawet niewielką oranżerię, można pozwolić sobie na relaks pośród bujnej roślinności nawet w środku mroźnej zimy. Bardzo popularne stają się ogrody zimowe o klimacie zbliżonym do tropikalnego, w którym rosną nawet cytrusy.

podświetlane donice TerraFormŹródło: www.terraform.pl

W ogrodach takich najważniejszą rolę gra wysoka wilgotność i stała, wysoka temperatura od 24 do 28 stopni Celsjusza. Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie małej wodnej kaskady lub niewielkiego stawu, który parując dodatkowo zwilży powietrze. Aby stworzyć tropikalną oazę w polskim klimacie, wystarczy sięgnąć po odpowiednie gatunki roślin i zapewnić im odpowiednie warunki. Najłatwiejsze w uprawie, a jednocześnie stosunkowo łatwo dostępne w centrach ogrodniczych są:

  • Daktylowiec właściwy (Phoenix canariensis)
  • Bananowiec (Musa acuminata)
  • Bambus (Bambusa vulgaris)
  • Sansewieria gwinejska (Sansevieria trifasciata)
  • Liwistona okrągłolistna (Livistona australis)
  • Pogonaterum prosowate (Pogonatherum paniceum)
  • Juka aloesowa (Yucca aloifolia)
  • Monstera dziurawa (Monstera deliciosa), o której więcej przeczytasz tutaj
  • Skrzydłokwiat Wallisa (Spathiphyllum wallisii)
  • Zanokcica gniazdowa (Asplenium nidus)

ricola terraformŹródło: www.maketihome.pl

Dobrym rozwiązaniem jest urozmaicenie stałej kompozycji ogrodu okazami, które trzeba osłonić przed chłodem na czas zimy. W momencie, gdy bardziej wrażliwe rośliny są przenoszone z ogrodu, warto wyeksponować je pośród egzotycznych współbraci. Zawsze pamiętaj jednak, że wiele rodzimych odmian nie lubi wysokich temperatur – dla nich znajdź miejsce w zacienionej piwnicy, na poddaszu lub w cichym korytarzu.

donica Pasubio Alto Light Terraform.plŹródło: www.terraform.pl

Sprawdzonym sposobem na oszczędność energii jest inwestycja w odpowiednie elementy wykończenia oranżerii. Oczywistym rozwiązaniem jest maksymalna ilość szkła, stanowiąca zarówno zadaszenie, jak i ściany zimowego ogrodu, pozwoli wpuścić do wnętrza dużą ilość światła słonecznego. Nieco mniej znanym sposobem na zachowanie wyższej temperatury są białe kamienie, które stanowią elegancką dekorację, ale również kumulują ciepło pobrane za dnia i nocą stopniowo uwalniają je.

donice-polietylenowe-przyszloscia-ogrodnictwa-jakie-donice-wybrac-do-swojego-domu/

Źródło: www.terraform.pl

Zestawienie elementów dekoracyjnych o kontrastujących barwach, np. ciemnych mebli i białych donic, ożywi zimowy ogród w momencie, gdy jest to najbardziej potrzebne. Ponura, polska zima, to najlepszy moment na zaproszenie jasnych dodatków do wnętrza, które choć w minimalnym stopniu przypomną o kolorowej wiośnie.

Milano Diamond ElhoŹródło: www.makeithome.pl

Ogród zimowy z gatunkami egzotycznymi to propozycja dla wprawionego ogrodnika. Bananowiec, bambus, a także pozostałe „ciepłolubne” okazy rosną bardzo szybko, dlatego wymagają systematycznego przesadzania. Warto umieścić je w pojemnikach, które umożliwiają szybką zmianę zawartości. Donice kwiatowe z wkładką uprawną znacznie upraszczają pracę, jaką należy poświęcić, by móc cieszyć się imponującą oranżerią.

Nie tylko minimalizują nieporządek towarzyszący przesadzaniu, ale również sprawiają, że kontrola nawodnienia staje się łatwa i dokładna. Pamiętaj, że możliwość swobodnego rozrostu i optymalna ilość wody to właśnie to, czego wymagają egzotyczne okazy, bo zdrowo rosnąć.




Zróbmy sobie miasto, czyli Nowy Urbanizm w praktyce

W powojennej Europie i USA nie było ani miejsca, ani czasu na racjonalne planowanie miejskiej zabudowy. Z biegiem lat w wielu przestrzeniach publicznych zapanował chaos. „Wiatr odnowy” powiał dopiero lat 70 XX wieku i przyniósł ze sobą nowatorskie założenia architektoniczno-społeczne.

Jak to się zaczęło?

Podróż po dziejach planowania przestrzennego warto rozpocząć od wczesnych lat 50’ XX wieku. Wojenna zawierucha szczęśliwie przeszła już do historii, jednak jej piętno jeszcze przez wiele lat miało odciskać się na mieszkańcach miast. W miejscu wyburzonych budynków szybko powstały nowe – nie zawsze zgodne z charakterem otoczenia. Priorytetem było szybkie odbudowanie miast, a to nie byłoby możliwe bez nowych dróg, dodatkowych domów, które rosły na niespotykaną dotąd skalę. Społeczeństwo ściśle podzieliło strefy swojego funkcjonowania, wobec czego gigantyczne blokowiska – „miejskie sypialnie” pustoszały za dnia, by zapełniać się wieczorami. A centra? Te wyludniały się tuż po standardowych godzinach pracy. Miasto stało się machiną z mieszkańcami – anonimowymi trybikami.

Pierwotnie taki podział zdawał się najbardziej racjonalny. Z czasem okazało się, że mieszkańcy potrzebują czegoś nieco innego i masowo rozpoczęli podróż na przedmieścia. Efekt? Segregacja społeczna, powstawanie „lepszych” oraz „gorszych” dzielnic, degradacja środowiska naturalnego, a nawet problemy natury psychicznej.

Założenia z lat powojennych nie zdawały egzaminu. W opozycji do nich już od lat 70 XX wieku rozwijał się ruch reprezentowany między innymi przez Leona Kriera, luksemburskiego architekta-wizjonera. Jego główny postulat zakładał powrót do odrzuconego przez modernistów założenia struktury miasta. Tak powstała koncepcja Nowego Urbanizmu.

Nowy Urbanizm – podstawowe postulaty

Współcześnie nie zdajemy sobie sprawy, że to, co określamy „miastem”, powstało w dość nowatorskim wydaniu: jako wspólnota, w której zaspakajane miały być podstawowe potrzeby społeczne. Serce miasta to ratusz z placem i tradycyjną zabudową. To właśnie do tego wzorca dążą teoretycy Nowego Urbanizmu.

Zróbmy sobie miasto, czyli Nowy Urbanizm w praktyce

Powrót do korzeni obejmuje między innymi:

  • schludne i przyjazne mieszkańcom przestrzenie publiczne (również w kontekście zieleni miejskiej)
  • łączenie obiektów mieszkalnych, biurowych, usługowych oraz rekreacyjnych dla stworzenia tętniącej życiem przestrzeni
  • przeciwdziałanie tzw. urban sprawl, czyli niekontrolowanemu „rozlewaniu się” miasta na przedmieścia
  • porządkowanie krajobrazu – uzupełnianie zabudowy, ukrywanie parkingów, ograniczanie chaosu wizualnego (również w kontekście treści reklamowych)
  • poprawienie bezpieczeństwa drogowego przez intuicyjne rozwiązania i ograniczanie zbędnych znaków drogowych
  • ograniczenie ruchu kołowego, wprowadzanie stref wolniejszego ruchu
  • budowa tzw. woonerfów – „ulic do mieszkania” (czytaj więcej na ten temat – klik)
  • dodatkowa infrastruktura dla pieszych i rowerzystów
  • budowa wyniesionych przejść dla pieszych, progów dla samochodów,
  • regularna zabudowa z zachowaniem równej linii szczytowych elewacji
  • duża ilość zieleni – parki, skwery, nasadzenia w kwietnikach, donicach, pasach zieleni przyulicznej
  • korzystanie z rozwiązań ekologicznych, pochodzących recyklingu

rola parków w przestrzeni miejskiej (3)

Nowy Urbanizm zakłada, że wszystkie niezbędne do życia elementy powinny znajdować się w najbliższym otoczeniu człowieka. Praca, sklep, lekarz pierwszego kontaktu i miejsce do relaksu, w tym parki czy zieleńce muszą znajdować się na wyciągnięcie ręki. Celem jest wyprowadzanie ruchu tranzytowego poza miasto i stworzenie takich warunków dla alternatywnych form przemieszczania, by korzystanie z samochodu było ostatecznością. To korzyść dla natury, zdrowia, a także bezpieczniejsi piesi.

woonerf łódź

Łódź,  woonerf na ulicy 6 sierpnia

W pełni doskonałe rozwiązanie?

Pomimo tak wielu korzyści, jakie niesie za sobą teoria Nowego Urbanizmu, istnieją argumenty, które podważają celowość jej wdrażania. Podstawowy zarzut to ograniczenie wolności samych mieszkańców na rzecz poprawienia warunków ich życia. Wyciszony ruch kołowy to korzyść dla pieszych, jednak utrapienie dla zmotoryzowanych, ograniczenie zabudowy na przedmieściach uderza w osoby pragnące życia na wsi… Argumenty można mnożyć jeszcze długo – o tym, czy teoria Nowego Urbanizmu ma więcej zalet czy wad, dowiemy się dopiero w skali kilku następnych dekad. W tej chwili możemy jedynie gdybać, opierając się na wnioskach z dyskusji i wdrążając jej założenia wyłącznie w drodze referendów, głosowań czy budżetów obywatelskich – więcej na ten temat w tym wpisie – klik.




Projektowanie przestrzeni tymczasowej – trend, który zachwycił aktywistów miejskich, architektów krajobrazu, architektów, projektantów

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)
Przestrzeń miejska jest produktem społecznym jak i tworem, który wpływa na poziom życia. Jest cenna dla lokalnej społeczności, która deklaruje tęsknotę za naturą. Z drugiej strony nie chce ona opuszczać aglomeracji. Naturalnym skutkiem takiego stanu rzeczy jest rosnąca popularność tymczasowych przedsięwzięć z zielonymi akcentami w rolach głównych.

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)

źródło: www.terraform.pl

Należy jednak pogodzić interes lokalnej społeczności z interesem publicznym. W tym celu przeprowadza się szereg analiz. Coraz częściej wdraża się też proces edukacji i partycypacji mieszkańców. Warto pójść krok danej i przewidzieć tymczasowe zagospodarowanie przestrzeni, nadając funkcję, którą ma uzyskać nowym zagospodarowaniem. Projektant może wdrożyć wnioski do projektu docelowego.

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)

źródło: www.terraform.pl

Tymczasowe zagospodarowanie to trend ogólnoświatowy. Wprowadzanie „mobilnej zieleni” w awangardowej oprawie jest wyrażone np. w akcji park’ing day. Będzie przydatne przy wyłączeniu ulic z ruchu kołowego, chwilowe zmiany będą też pomocne w procesie ograniczenia miejsc parkingowych.

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)

źródło: www.terraform.pl

Warto sprawdzić dopasowanie kolorów i formy przed wdrożeniem „stałych” koncepcji. Na rynku jest wiele możliwości wprowadzania tymczasowego zagospodarowania. Ważne jednak jest nie tylko to, by było ono estetyczne i wyrażało docelową funkcję, ale dawało też możliwość eksperymentowania.

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)

źródło: www.terraform.pl

Zagospodarowanie tymczasowe nie jest tylko etapem przed inwestycją. Często to właśnie ono jest docelowym działaniem. Lokalna społeczność ma zróżnicowane potrzeby, a nie każda przestrzeń może być stale zarezerwowana dla jednej inicjatywy.

mobilne donice miejskie gianto tablo gianto sito terraform (1)

źródło: www.terraform.pl

Czy Twoje rozwiązanie spotka się z dobrym przyjęciem? Czy będzie udane? Upewnij się!

Nie zawsze proponowane rozwiązania uchodzą w głosie społeczeństwa jak i środowiska branżowego za udane. Przyczyn kiepskich nowoprojektowanych przestrzeni jest wiele, jednak kilka przoduje:

  1. przestrzeń odpowiada tylko wąskiej grupie użytkowników bądź odpowiada na wąski zakres problemów
  2. pominięto głos użytkowników bądź specjalistów
  3. społeczeństwo nie jest gotowe na daną zmianę

Pierwsze dwa są oczywiste i dobry projektant ich nie popełnia. Jednak zdarza się, że punkt trzeci już tak. Założenia są słuszne, innowacyjne, jednak projekt spotyka się z krytyką. Warto wdrożyć proces edukacji mieszkańców, a także stworzyć zagospodarowanie tymczasowe, które będzie pokazywało przyszłą funkcję miejsca. Wnioski z danych badań należy wdrożyć w projekt zagospodarowania docelowego.




„Ten dom” to idealne miejsce do życia!

Blisko natury, w otoczeniu ekologicznych materiałów, z wykorzystaniem energii odnawialnej, a na dodatek… stylowo – oto „Ten dom”, do którego chce się wracać.

Studio architektoniczne z Melbourne stworzyło projekt domu, który ma być odpowiedzią na problem postępującej urbanizacji.

Oko na eko

W Melbourne działa biuro architektoniczne, które stworzyło projekt domu, będącego odpowiedzią na degradującą środowisko urbanizację. Zespół Austin Maynard Architects wymyślili  plan w możliwie najbardziej oczywisty sposób – „Ten dom” ma przeszklone ściany, jest wyposażony w panele słoneczne, a przede wszystkim zbudowany jest z ekologicznych materiałów. Eleganckie moduły mieszkalne sprawiają, że to coś więcej niż tylko odpowiedź na potrzebę ochrony środowiska – to również wyjątkowo przyjazne miejsce do życia, które po prostu cieszy oczy.

Oswoić postęp

Według autorów projektu, innowacyjny sposób tworzenia domów ma w przyszłości rozwiązać podstawowe problemy, z jakimi zmaga się współczesne miasto. Mieszkańcy odległej Australii często budują „na pokaz”, czego efektem są wielkie budynki i równie ogromne, niewykorzystane powierzchnie wewnątrz nich. Populacja stale rośnie, nowe domy powstają często na dzikich terenach, jednak są od nich solidnie izolowane – rosnąca odległość od centrum wymusza używanie kolejnych samochodów, a to w oczywisty sposób przekłada się na pogorszenie stanu środowiska naturalnego, jak i warunków życia człowieka.

Życie w symbiozie

Innowacyjny, proekologiczny projekt ma wykorzystywać energię odnawialną. Naturalnie ogrzewane wnętrza, zbiornik deszczówki oraz wkomponowanie bryły budynku w teren ma sprawić, że mieszkańcy znajdą się bliżej natury. To również szansa na pełne wykorzystanie warunków topograficznych. Układ pomieszczeń odpowiada potrzebom mieszkańców – pokoje są co prawda mniejsze niż przeciętne pomieszczenia w Australii, ale dają szansę na prywatność i kontemplowanie natury, która jest przecież tak blisko.

Inspirowani, co powiecie na takie projekty domów? Czy sprawdzą się w polskich warunkach? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach:

źródło: Designboom