Miejska zieleń ma wkład w walkę z globalnym ociepleniem

Zieleń w miastach odgrywa znaczącą rolę w wychwytywaniu z atmosfery dwutlenku węgla, choć do tej pory ta kwestia była bagatelizowana – zauważyli naukowcy z Wielkiej Brytanii.

Ekipa badaczy z University of Kent utrzymuje, że jako pierwsza w Europie zmierzyła, ile dwutlenku węgla eliminują miejskie rośliny. Wyniki opublikowano w magazynie „Journal of Applied Ecology„.Posiłkując się m.in. obrazami satelitarnymi, naukowcy oszacowali ilość roślinności w Leicester, mieście o powierzchni 73 km kwadratowych, liczącym 300 tys. mieszkańców. Wzięto pod uwagę m.in. przydomowe ogródki, tereny publiczne, pola golfowe, pobocza dróg i tereny postindustrialne – podaje serwis BBC News.

Z wyliczeń Brytyjczyków wynika, że zieleń na terenach zurbanizowanych wyłapuje 231 tys. ton węgla, czyli 3,16 kg na metr kwadratowy. W największym stopniu to zasługa drzew. Tyle zanieczyszczeń emituje średnio przez rok 150 tys. samochodów osobowych.

Gdańsk | źródło: www.terraform.pl

Duże drzewa są ważnymi rezerwuarami węgla” – uważa prowadząca badanie Zoe Davies. „Większość terenów publicznych w Leicester to trawniki. Ale jeśli na 10 proc. z tego posadzić drzewa, eliminowanie węgla zwiększyłoby się o 12 proc.

– dodała.

W ciągu ubiegłego wieku populacja mieszkańców miast wzrosła dziesięciokrotnie. Obecnie ponad połowa ludności na Ziemi mieszka na terenach zurbanizowanych.

Tomaszów Mazowiecki | źródło: www.wiezekwiatowe.pl

Do tej pory miejskiej roślinności nie doceniano.

Nasze badanie pokazuje, że rośliny miejskie zatrzymują niebagatelną ilość węgla

– podkreśliła Davies, dodając, że oczywiście nie mogą być one rozwiązaniem dla miliardów ton węgla dostającego się na całym świecie do atmosfery, a jedynie łagodzić jego szkodliwy wpływ.

 

PAP – Nauka w Polsce

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.terraform.pl




Prof. B. Filipek-Mazur: na poprawę jakości powietrza w aglomeracjach wpływa rolnictwo miejskie

Rolnictwo miejskie sprzyja poprawie jakości powietrza w miastach – mówi w rozmowie z PAP prof. Barbara Filipek-Mazur z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. W ograniczeniu skutków zanieczyszczenia powietrza pomagają m.in. coraz bardziej popularne łąki kwiatowe.

„Rolnictwo w miastach było i jest integralnie z tym miastem związane” – powiedziała PAP prof. Barbara Filipek-Mazur z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

 

Jak podkreśliła, „w skali naszego kraju ok. 42 proc. użytków rolnych zlokalizowanych jest na terenie miast, mniej więcej 8 proc. gospodarstw rolnych to gospodarstwa rolne położone w obrębie administracyjnym miast”.

 

Jednocześnie Filipek-Mazur zaznaczyła, że w krajach rozwiniętych rolnictwo w mieście nie służy już – tak, jak to było dawniej – zapewnieniu łatwego dostępu do żywności. „Jeżeli chodzi o funkcje, jakie pełni rolnictwo w mieście, to są trzy zasadnicze: funkcja ekonomiczna, funkcja społeczna i funkcja środowiskowa”- powiedziała.

 

W ocenie ekspertki funkcja ekonomiczna jest zdecydowanie lepiej realizowana przez gospodarstwa podmiejskie czy okołomiejskie, czyli takie, które znajdują się w promieniu do 30 km od miasta. Natomiast w miastach – mówiła – bardziej liczą się funkcje środowiskowe – poprawiające jakość powietrza, i funkcje społeczne.

 

„Coraz częściej zwracamy uwagę na zagospodarowywanie dachów, tarasów, balkonów, a nawet i ścian” – zaznaczyła Filipek-Mazur. I wyjaśniła: „to jest niewątpliwie ta funkcja związana ze środowiskiem, bo chociażby zielone dachy mają ogromny wpływ na jakość powietrza w miastach, ponieważ pochłaniają zarówno zanieczyszczenia pyłowe, jak i zanieczyszczenia gazowe, tłumią hałas, zwiększają estetykę miasta i tworzą miejsca do rekreacji”.

 

Jak opowiadała ekspertka, na świecie bardzo popularne są „gospodarstwa zlokalizowane w pobliżu dużych miast, które mają na celu utrzymanie, przekazywanie tradycji kultury chłopskiej”. I tłumaczyła, że w takich miejscach organizowane są warsztaty dla dzieci, dla osób starszych czy zajęcia terapeutyczne.

 

„Inną formą rolnictwa w mieście są np. ogrody sensoryczne, nastawione przede wszystkim na odbiór wrażeń innymi zmysłami, niż wzrok. Są również ogrody wertykalne, są farmy kontenerowe. Poszukuje się różnych innych miejsc do zagospodarowania, niż typowe grunty” – mówiła Filipek-Mazur.

 

Jak zaakcentowała ekspertka, trudno jest mówić o produkcji towarowej w miastach: na jakość plonów wpływają tam bowiem zanieczyszczenia, wchodzące w skład smogu.

 

Profesor zwróciła uwagę, że coraz częściej sadzone są rośliny zdolne do pochłaniania pyłów. Ich wykorzystanie ma wspomóc oczyszczanie powietrza w mieście. „Odchodzi się od trawników, a pokrywa się te tereny roślinnością, np. dwuliścienną” – mówiła Filipek-Mazur.

 

„W Krakowie mamy już kilka takich miejsc obsianych tzw. kwitnącymi łąkami, które nie tylko poprawiają estetykę miasta – kwitną przez cały okres od wiosny do późnej jesieni, ale również mają znaczący udział w ograniczeniu negatywnego skutku zanieczyszczenia powietrza” – dodała. (PAP)

 

autorzy: Beata Kołodziej, Katarzyna Szydłowska-Greszta

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

ksz/ bko/ zan/

zdjęcie główne: www.makeithome.pl




Ekspertka: najbardziej cennym elementem zieleni miejskiej są drzewa

Najbardziej cenne i wartościowe w zieleni miejskiej są drzewa – powiedziała PAP dr Justyna Rubaszek z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Ich obecność nie tylko polepsza jakość życia mieszkańców, ale korzystnie wpływa na środowisko, bioróżnorodność i klimat – dodała.

Eksperci zajmujący się architekturą krajobrazu są zgodni co do tego, że przepisy prawa w Polsce nie są jednak korzystne dla rozwoju zieleni miejskiej czy przydrogowej.

„Drzewo w nowo projektowanych ulicach można w naszym kraju posadzić nie bliżej niż 3 m od krawędzi jezdni. Taki przepis stosowany jest do wszystkich gatunków drzew, niezależnie od ich wielkości, co nie jest dobrym rozwiązaniem” – powiedziała w rozmowie z PAP dr Justyna Rubaszek z Instytutu Architektury Krajobrazu na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.

 

Zdaniem ekspertki właśnie drzewa są niezwykle cennym i wartościowym elementem miejskiej zieleni. Tymczasem, podczas projektowania ulic, to ich wprowadzanie rodzi najwięcej problemów.

 

„Jeśli nie zaplanujemy posadzenia drzewa na ulicy, to na etapie realizacji niemożliwe będzie znalezienie dla niego miejsca. Jest to związane z licznymi wymogami dotyczącymi przebiegu innych mediów – kanalizacji czy elektryczności” – podkreśliła.

 

Dlaczego warto sadzić drzewa wzdłuż ulic? Według rozmówczyni PAP powodów jest wiele. Po pierwsze, latem dają upragniony cień, poza tym produkują tlen i oczyszczają miejskie powietrze, regulują obieg wody w przyrodzie, poprawiają mikroklimat. Tam, gdzie roślinności jest więcej, temperatura jest niższa, co można odczuć zwłaszcza w czasie upałów.

 

„O drzewa w mieście trzeba jednak dbać. Musimy stworzyć im warunki do rozwinięcia odpowiedniego systemu korzeniowego, o czym często się zapomina” – zaznaczyła ekspertka i dodała, że często bywa tak, że korzenie drzewa w warunkach naturalnych sięgają dalej niż jego korona.

 

Drzewa są także bardzo ważne dla kompozycji i estetyki ulicy. Można je nasadzać punktowo lub w postaci przerywanych szpalerów. Dlatego na każdej nowo projektowanej ulicy w mieście powinno znaleźć się miejsce dla co najmniej kilku drzew. „Dobór gatunku zależy od miejsca, w niektórych obszarach wskazane będą gatunki duże, w innych o mniejszych rozmiarach” – wskazała dr Rubaszek.

 

Niektórzy uważają, że drzewa stwarzają zagrożenie – zarówno dla kierowców, jak i dla przechodniów. Ich konary mogą spaść na przykład na chodnik, a samochody mogą rozbić się o ich grube pnie. „Dlatego ważne jest odpowiednie planowanie i dobranie takich gatunków drzew, które nie są łamliwe. Poza tym, o drzewa podobnie jak o inne elementy infrastruktury miejskiej – np. lampy drogowe – trzeba po prostu dbać. Wtedy nie dojdzie do tragedii” – podkreśliła ekspertka. Jeśli kierowcy przestrzegają ograniczeń prędkości, drzewa, które i tak najczęściej są oddalone od drogi, nie stanowią zagrożenia, albo są równie niebezpieczne, co każdy inny nieruchomy element ulicy – fasady budynków czy słupy ogłoszeniowe.

 

W ocenie dr Rubaszek zapewnienie zieleni na ulicy wcale nie musi odbywać się kosztem liczby miejsc parkingowych, których nigdy nie jest za wiele. „Wszystko to kwestia odpowiedniego zaplanowania” – uważa.

 

Czy jest szansa na to, że na nowo projektowanych polskich ulicach będzie więcej drzew? Świadomość właściwego planowania i projektowania stale wzrasta, więc mamy nadzieję, że tak – ocenia rozmówczyni PAP.

 

Dr Justyna Rubaszek jest współautorką publikacji na temat standardów planowania i zagospodarowania ulic z uwzględnieniem zieleni. Zamówił je wrocławski magistrat. Publikacja zostanie udostępniona wszystkim zainteresowanym na początku 2020 r.

 

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

zdjęcie główne: www.elements.envato.com




Hektar lasu dla wrocławian

W niespełna dwa miesiące mieszkańcy Wrocławia „posadzili” 10 000 wirtualnych drzew. Już niebawem działania w sieci przekują się na te realne – za sprawą tej wyjątkowej akcji w mieście pojawi się aż hektar nowych drzew!

Od 10 września do 6 listopada pod wrocławską galerią handlową Wroclavia stała nietypowa donica miejska. Pomalowany przez uczniów Autorskiego Liceum Artystycznego pojemnik miał za zadanie przyciągać uwagę przechodniów – i z tego zadania wywiązał się doskonale!

 

Wszystko w ramach akcji zainicjowanej przez organizację Dotlenieni, dążącej do poprawienia jakości życia w miastach poprzez walkę o czyste powietrze i troskę o tereny zielone. Przedsięwzięcie miało zmobilizować mieszkańców stolicy Dolnego Śląska do wspólnych działań na rzecz zalesienia przestrzeni na Osobowicach, przy ul. Ćwiczebnej. To dynamicznie rozwijający się teren, przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe. Przyszli lokatorzy z pewnością docenią obecność zieleni.

 

Wielka donica Gianto Tablo, jaka stała pod wrocławską galerią to przykuwająca spojrzenia dekoracja i nośnik głównej idei akcji. Na jej powierzchni naniesiono kod QR, który po zeskanowaniu telefonem komórkowym przenosił użytkownika do strony www, gdzie można było pobrać Wirtualne Drzewo. Każde z indywidualnym numerem i certyfikatem potwierdzającym udział w akcji.

 

źródło: www.dotlenieni.org

W ramach akcji grono partnerów zobowiązało się do wsparcia nasadzenia hekatra lasu… Jednak pod warunkiem, iż w ciągu dwóch miesięcy licznik pobrań wirtualnych drzew osiągnie 10 000. Mieszkańcy Wrocławia i goście odwiedzający miasto stanęli na wysokości zadania, bowiem wynik ten został przekroczony jeszcze na dwa tygodnie przed upłynięciem terminu – gratulacje!

 

 

Hektar lasu zostanie posadzony we wskazanej lokalizacji już w listopadzie tego roku.

 

więcej informacji: www.dotlenieni.org

zdjęcie główne: www.dotlenieni.org




donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocławski park kieszonkowy otwarty. „Łączka na Wiejskiej” zaprasza

Niewielki, ale bardzo potrzebny. Park kieszonkowy „Łączka na Wiejskiej”, stworzony na wrocławskim Oporowie niedawno został oddany do użytku. Na czym jednak polega ten inspirowany miejską naturą projekt?

Na wrocławskim osiedlu Oporów wystartował projekt PPG Colorful Communities®*, w ramach którego powstał „park kieszonkowy” (więcej na jego temat przeczytasz w tym wpisie – klik). Przedsięwzięcie zostało zainicjowane przez przedsiębiorstwo PPG, którego pracownicy, wespół z lokalnymi mieszkańcami i organizacjami samorządowymi działają na rzecz najbliższej okolicy. To świetny przykład doskonałego funkcjonowania CSR (ang. corporate social responsibility) – społecznej odpowiedzialności biznesu, w ramach której firmy dążą do poprawienia warunków życia w okolicy, którą obierają za miejsce swojej działalności.

donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocław | autor: Marta Janik

W tym na „cel” działań obrano wrocławski Oporów – położone na uboczu, kameralne osiedle z wyjątkowo zaangażowaną lokalną społecznością. To między innymi dzięki ich determinacji możliwa była realizacja przedsięwzięcia. Idea stworzenia parku kieszonkowego na Oporowie od Sebastiana Lorenca, radnego osiedlowego, a zarazem wiceprezydenta Wrocławia.

donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocław | autor: Marta Janik

Jak w przypadku wielu przedsięwzięć angażujących lokalną społeczność, to we Wrocławiu również rozpoczęto od wizji lokalnej i konsultacji z mieszkańcami (więcej na temat partycypowania mieszkańców w lokalnych inicjatywach przeczytasz w tym wpisie – klik). W dyskusji udział wzięli również reprezentanci Towarzystwa Przyjaciół Oporowa i studenci Zakładu Kształtowania Środowiska Politechniki Wrocławskiej. Opiekę merytoryczną nad projektem sprawowała profesor Alina Drapella – Hermansdorfer, Kierownik Zakładu Kształtowania Środowiska Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej.

donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocław | autor: Marta Janik

Po pozytywnym rozpatrzeniu sugestii i wniosków, rozpoczęto właściwy etap prac – wyrównano teren, wytyczono alejki, pojawiła się mała architektura, duże donice, nowe nasadzenia. Pojemniki na rośliny przyozdobiły autorskie malunki wykonane ręcznie przez mieszkańców – teraz są prawdziwie niepowtarzalne!

donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocław | autor: Marta Janik

Oficjalne otwarcie parku i przekazanie go mieszkańcom miało miejsce 27 października. Odbyło się wydarzenie, podczas którego nie zabrakło konkursów, gier i zabaw dla najmłodszych.

Dla wielu nowy wrocławski park kieszonkowy to szansa na budowanie poczucia więzi z najbliższą okolicą, czerpanie satysfakcji z pracy na jej rzecz i przede wszystkim: kontaktu z naturą… w samym centrum jednego z największych miast Polski.

donice miejskie gianto classic terraform wrocław pocket park

Wrocław | autor: Marta Janik

 

* PPG to światowy lider produkcji farb i lakierów. Aktywnie angażuje się w działania na rzecz społeczności w miejscowościach, w których znajdują się siedziby firmy. Wprowadza w życie hasło: WE PROTECT AND BEAUTIFY THE WORLD™ („Chronimy i upiększamy świat”). W ramach akcji PPG Colorful Communities do 2019 roku zrealizowano 235 projektów w 36 krajach na świecie.

 




Kampania „Wrzucam nie wyrzucam”

Trendy proekologiczne mają się coraz lepiej. I nic dziwnego, rośnie bowiem świadomość społeczeństwa i poczucie odpowiedzialności za to, co pozostawimy kolejnym pokoleniom. Chcesz zadbać o naszą planetę? Przeczytaj!

Unijne przepisy, m.in. znowelizowana dyrektywa ramowa o odpadach oraz dyrektywa w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko nakładają na Polskę konkretne obowiązki:
● w 2020 r. – 50 proc., a w roku 2035 – 65 proc. odpadów komunalnych musimy poddać recyklingowi,
● w 2025 r. – 65 proc., a w roku 2030 – 70 proc. odpadów opakowaniowych musimy poddać recyklingowi,
● do 2025 r. musimy objąć selektywną zbiórką odpadów 77 proc. butelek wykonanych z tworzyw sztucznych, a do 2030 aż 90 proc.,
● każda butelka z tworzywa sztucznego musi zawierać 25 proc. materiałów pochodzących z recyklingu do 2025 r., a do 2030 r. – 30 proc.

 

Za niezrealizowanie tych obowiązków grążą nam sankcje unijne. Ponadto kary mogą zostać nałożone na samorząd oraz przedsiębiorstwa, które sprzedają swoje produkty w opakowaniach. Już teraz szacuje się, że większość miast w Polsce nie zdąży osiągnąć 50% progu recyklingu odpadów komunalnych w 2020 roku. Podobnie producenci mogą mieć duże problemy z zebraniem wymaganej ilości i jakości odpadów opakowaniowych, w tym butelek po napojach.
Czy istnieje rozwiązanie wspierające wprowadzenie tych założeń?

Tak. To wprowadzenie w Polsce obowiązkowego systemu kaucyjnego na opakowania po napojach: zarówno dla jednorazowych z tworzyw sztucznych, metalu i szkła, jak i dla zwrotnych opakowań szklanych i plastikowych. Z tego
rozwiązania skorzystało już 10 państw europejskich: Chorwacja, Dania, Estonia, Finlandia, Holandia, Islandia, Litwa, Niemcy, Norwegia i Szwecja, a kolejne pracują nad jego wdrożeniem: Austria, Francja, Łotwa, Słowacja, Wielka Brytania.

Dobrze zaprojektowany system kaucyjny jest kwestią indywidualną każdego kraju, a jego wprowadzenie wymaga czasu i szerokiej kampanii Informacyjnej. Daje on gwarancję na zrealizowanie obowiązków nałożonych przez dyrektywy unijne, czyli przekazania do powtórnego wykorzystania i recyklingu wymaganej ilości zużytych opakowań oraz zmniejszenia opłat ponoszonych przez mieszkańców za zagospodarowanie odpadów.

 

Mimo tak wielu przykładów, nie istnieje jednolity system, który można wprost skopiować w Polsce. Jednakże wszystkie dotychczas wprowadzone rozwiązania mają wiele wspólnych i uniwersalnych cech, które powinny być podstawą wdrażania go w naszym kraju. System taki powinien być:
♻ Zorganizowany w oparciu o ustawowo ustanowiony system rozszerzonej odpowiedzialności producenta
♻ Obowiązkowy dla wszystkich producentów i importerów napojów w opakowaniach jedno- i wielorazowych z tworzyw sztucznych, szkła i metali
♻ Scentralizowany: zorganizowany i finansowany przez producentów i importerów napojów oraz działający na zasadach non for profit
♻ Z ustawowo regulowaną wysokością kaucji oraz wymaganym poziomem zbiórki, odzysku i recyklingu opakowań
♻ Zautomatyzowany dla dużych sklepów oraz manualny dla małych, w zależności od liczby opakowań zbieranych w danej jednostce handlowej.

Jak działa taki system?

System kaucyjny dla opakowań jedno i wielorazowych – podstawowe informacje:
♻ Każdy producent lub importer musi przystąpić do systemu i uiścić określoną opłatę administracyjną jego operatorowi za wprowadzoną ilość napojów w opakowaniach.
♻ Na każdy sprzedawany produkt w butelce szklanej, plastikowej lub w puszce jest nałożona kaucja, w wysokości około 10 eurocentów. Każdy kraj sam decyduje o wysokości kaucji, dlatego w Niemczech ta wartość to minimum 25 eurocentów.

♻ Sklepy mają ustawowy obowiązek naliczania kaucji przy sprzedaży napojów oraz przyjmowania opakowań po napojach i zwrotu doliczonej przy ich sprzedaży kaucji.
♻ Sklepy, które za usługi oferowane w systemie kaucyjnym otrzymują opłatę manipulacyjną, mogą zainstalować u siebie automaty do odbioru opakowań i wydawania kaucji – najczęściej są to obiekty o powierzchni powyżej 250 metrów kwadratowych.
♻ Sprzęt do automatycznego odbioru i sortowania opakowań może być udostępniany sklepom nieodpłatnie. W systemie kaucyjnym punkty zbiórki mogą być zautomatyzowane lub ręczne w zależności od ilości opakowań zbieranych w danym punkcie w okresie miesiąca.
♻ Klient wrzucając butelkę lub puszkę do automatu, otrzymuje paragon, który uprawnia do odebrania równowartości kwoty podanej na paragonie lub wydania jej na zakupy w tym sklepie.

♻ Operator regularnie odbiera od sklepów opakowania, przekazując je recyklerom. Ten sam operator rozlicza handlowców i przedsiębiorców z wpłaconych i wypłaconych kaucji.
♻ Koszty systemu kaucyjnego pokrywane przez producentów i importerów opakowań obejmują także opłatę manipulacyjną dla sprzedawców, logistyki i transportu.

♻ Wśród przychodów systemu można wymienić wpływy z nieodzyskanej kaucji oraz wpływy ze sprzedanych surowców. Systemy kaucyjne powinny działać na zasadzie non for profit, co oznacza że to, czego nie udało się sfinansować z przychodów, uzupełniają producenci.

System zbiórki opakowań jednorazowych

System zbiórki opakowań wielokrotnego użytku wygląda bardzo podobnie, najczęściej punkty zbiórki opakowań jedno- i wielorazowych obsługuje jeden automat, a operator systemu rozlicza obydwa rodzaje opakowań. Opakowania zabierane są ze sklepu bezpośrednio do producenta. Ten oczyszcza je z zabrudzeń i powtórnie napełnia.
Szklane opakowania wielokrotnego użytku mogą być używane nawet 50 razy, a plastikowe 15, zanim ostatecznie trafią do recyklingu.

Dotychczas wprowadzone systemy kaucyjne nie uwzględniają opakowań wielomateriałowych – tzw. „kartonów”, wykonanych w rzeczywistości z 6 warstw papieru, folii plastikowej i aluminiowej. Ich zbiórka w systemie kaucyjnym jest rozważana przez kilka krajów. Opakowania te powinny być przynajmniej objęte odpowiednią opłatą produktową, która uwzględnia ich jednokrotne wykorzystanie i wysokie koszty przetwarzania.

 

ZALETY SYSTEMU KAUCYJNEGO
Nie więcej niż 40 proc. opakowań wyrzucanych w Polsce trafia do selektywnej zbiórki i późniejszego zagospodarowania. Dla porównania, w krajach takich jak Niemcy czy Litwa, gdzie opakowania po napojach są objęte kaucją, poziom ich zbierania sięga 90 proc.!, czyli tyle, ile według przepisów unijnych powinniśmy osiągnąć do 2030 roku. Również wartość materiału zbieranego w systemie kaucyjnym jest wyższa nawet o 85 proc., z uwagi na mniejszy stopień zabrudzenia i mniejsze koszty odzysku.

 

TAK dla gospodarki o obiegu zamkniętym
Jednym z narzędzi, jakimi Europa walczy z problemem odpadów jest dyrektywa w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko, która wymaga miedzy innymi aby do 2030 r. 90 proc. plastikowych opakowań PET zostało poddanych recyklingowi. Pozwoli to na racjonalne wykorzystanie zasobów które mamy, pozostawiając je w gospodarce tak długo, jak jest to możliwe, przy równoczesnym zredukowaniu ilości wytwarzanych odpadów.

 

TAK dla opakowań wielokrotnego użytku
Organizacje pozarządowe postulują, aby docelowo co najmniej 70 proc. opakowań wprowadzanych na rynek było wielokrotnego użytku. Zastąpienie jednorazowych butelek plastikowych oraz puszek butelką szklaną wielokrotnego użytku o tej samej pojemności powoduje zmniejszenie emisji CO2 odpowiednio do 1,6 i do 2 razy.

 

TAK dla zielonych miejsc pracy
Świat stawia na wspieranie nowych ekologicznych technologii, na redukcję gazów cieplarnianych oraz ilość produkowanych odpadów. Podczas wszystkich tych działań powstają „zielone miejsca pracy”. Takie może stworzyć system kaucyjny, zarówno w sektorze produkcji opakowań, jak ich zbiórki, doczyszczania i recyklingu.

 

TAK dla czystego środowiska
Z problemem zaśmiecenia ulic, parków, lasów czy rzek, boryka się większość miejscowości w Polsce – aż 50% śmieci stanowią opakowania po napojach. We wszystkich krajach posiadających system kaucyjny zaszła wyraźna, pozytywna
zmiana w kwestii czystości przestrzeni publicznej. Dzięki systemowi kaucyjnemu redukujemy również liczbę odpadów, które trafiają do altan śmietnikowych. Wraz z wejściem nowych przepisów zobowiązujących mieszkańców gmin do segregacji na 5 frakcji, okazało się, że brakuje miejsca w śmietnikach. Teraz opakowania po napojach trafią do punktów zbiórki w obiektach handlowych.

 

TAK dla dobrych nawyków Polaków
Badania pokazują, że system kaucyjny na opakowania po napojach kształtuje postawy Europejczyków, którzy przywiązują większą wagę do segregacji wszystkich odpadów. 94 proc. Polaków popiera wprowadzenie kaucji, a 71 proc. deklaruje, że chodziłoby do butelkomatów – wynika z badania Kantar, przeprowadzonego na zlecenie Gazety Wyborczej w 2019 roku.

 

DOBRY PRZYKŁAD:
Litwa. Sprawdzamy działanie systemu kaucyjnego Jednym z najnowszych systemów kaucyjnych w Europie jest ten znajdujący się na Litwie. Został on wprowadzony w 2016 r., w efekcie czego 90 proc. opakowań po napojach jest tam poddawanych recyklingowi. Obsługą systemu zajmuje się konsorcjum, powołane przez producentów napojów oraz jednostki handlowe. Litwa może pochwalić się 900 automatami, do których można wrzucać plastikowe i szklane butelki oraz metalowe puszki. Za wymienione opakowania otrzymuje się paragon, który pozwala na rozliczenie za inny towar w tym samym sklepie lub jest podstawą do wydania odpowiedniej należności (kaucja na poziomie 40 groszy). Obecnie, po trzech latach funkcjonowania systemu, dziewięć z dziesięciu opakowań wraca do systemu właśnie poprzez automaty. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy Litwini oddali tak do skupu 130 mln opakowań – o połowę więcej, niż szacowano*

 

ORGANIZATOR KAMPANII:
Organizatorem kampanii jest Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, które zajmuje się promocją bezodpadowego stylu życia. Wśród naszych projektów znajdziecie akcję #zwłasnymkubkiem, torby bumerangi, warszawską kawiarenkę naprawczą oraz Festiwal Zero Waste.

Link do o petycji do Ministerstwa Środowiska na rzecz wprowadzenia obowiązkowego systemu kaucyjnego na opakowania po napojach – klik.

www.facebook.com/PolskieStowarzyszenieZeroWaste
www.zero-waste.pl

*Źródło informacji: L24.lt

Źródło: informacja prasowa organizatora.




Miasto-ogród. Utopia czy rzeczywistość?

Jesteśmy świadkami ‘zabetonowywania’ miast. Podczas rewitalizacji liczne place zostały spłaszczone i pozbawione zieleni przez pokrycie ich betonowymi płytami. Jak zatrzymać ten trend? Czy tak musi wyglądać przyszłość?

Często jedynym elementem zapewniającym ochronę przed słońcem są fontanny lub kurtyny wodne. Prawie całkowicie zapomniano o drzewach lub usunięto je, próbując zastąpić je mniejszymi odmianami. Faktem jest, że główne place miejskie muszą mieć możliwość pomieszczenia dużej liczby ludzi, być miejscem, w którym możliwe będzie organizowanie różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych. Problemem jest to, że często już podczas planowania przebudowy tych miejsc nie wzięto pod uwagę ochrony istniejącej zieleni.

 

 

Świadomość wobec tego, jak ważna jest zieleń w naszym otoczeniu, rośnie. Dzięki mediom, głównie telewizji i Internetowi, widzimy, że grono osób zainteresowanych tematem funkcjonalnego, a zarazem „zielonego” zagospodarowania miast stale się powiększa.  Naturalnym skutkiem takiego stanu rzeczy jest rosnąca popularność przedsięwzięć z zielonymi akcentami w rolach głównych. Co ciekawe, nie jest to trend ani nowy, ani przełomowy. Naukowe prace nad rolą zieleni w codziennym życiu nie należą do rzadkości. Już u progu XX  wieku socjolog-samouk, Ebenezer Howard, opracował  koncepcję „miasta-ogrodu”, u podstaw której leżała teoria „Trzech magnesów”.

„Praca ta miała stanowić rozwiązanie problemu depopulacji osiedli wiejskich, jak i złych warunków bytowych mieszkańców miast. Howard podjął się w niej próby zespolenia energii i aktywności życia miejskiego z pięknem i spokojem, jakie niesie natura. Zilustrował to za pomocą diagramu „Trzech magnesów”, na którym główne zalety miasta (Town) i wsi (Country) przeciwstawił ich wadom, natomiast w połączonym obszarze wiejsko-miejskim (Town-Country) widział nadzieję na nowe i zdrowsze życie lokalnych społeczności[1]”.

źródło: Baranowska M, Miasta-ogrody, utopia a rzeczywistość, [w:] „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Geographica Socio-Oeconomica”, nr 08/2007, s. 18.

Wspomniana idea powstała jako odpowiedź  na problemy wynikające z zanieczyszczenia środowiska i brudu panującego w ówczesnych miastach. W jej duchu miały powstać w pełni samowystarczalne miasta-ogrody, gdzie stosunek terenów zabudowanych do terenów zielonych wynosił 1:4. Nietrudno się domyślić, iż centrum każdego miasta-ogrodu stanowił… ogród, wokół którego lokowano główne budynki. Dalsze tereny zajmowały kolejne zieleńce, tuż za nimi znajdować się miały obiekty rekreacyjne czy szkoły. Główny ośrodek miejski był połączony z miastami satelickimi symetrycznie ułożonymi drogami (również kolejowymi).

 

Choć założenia brzmią utopijnie, to jednak po dziś dzień istnieją miasta, któremu dały początek, między innymi: Hellerau (w Niemczech), Letchworth i Welwyn  (w Wielkiej Brytanii), Radburn (w USA), Kapyla (w Finlandii), Stains (we Francji). Poszukując miast-ogrodów, nie trzeba jednak szukać aż tak daleko – warto przyjrzeć się Podkowie Leśnej czy podwarszawskim Ząbkom.

 

Welwyn, Wielka Brytania

Czy teoria jest jednak tak doskonała jak mogłoby się wydawać? Obecnie jej realizacja jest niezwykle trudna, szczególnie ze względu na znacznie większą liczbę ludności, niż miało to miejsce w czasach Ebenezera Howarda. Nie sposób stworzyć komfortowych warunków dla setek tysięcy mieszkańców na ograniczonej przestrzeni, właśnie dlatego tereny zielone są przeznaczane m.in. pod zabudowę mieszkalną i stanowią coraz mniejszy procent w ogóle terenów miejskich.

 

 

Mieszkańcy dostrzegają jednak wady boomu budowlanego i szeroko pojętej globalizacji, chcą otaczać się zielenią – teoria Ebenezera Howarda staje się na nowo aktualna. Trend powrotu do natury sprawia, że pojawiają się kolejne skwery, a tam, gdzie nie sposób wygospodarować dla nich miejsca, trafiają kwietniki i wielkie donice z drzewami, kwiatami ozdobnymi czy krzewami. Donice i pojemniki, szeroko pojmowane ukwiecenie przy użyciu kontenerów w miejscu, w którym nie sposób zmienić nawierzchni, to jedyne rozwiązanie w sytuacji, kiedy w toku rewitalizacji pominięto obecność zieleni w naturalnej postaci.

 

Kindberg, Austria | źródło: www.terraform.pl

Nierzadko zdarzają się sytuacje, kiedy nie wiadomo jak wygląda uzbrojenie działki ze względu na nieaktualne bądź wręcz zaginione plany infrastruktury podziemnej. W takim przypadku założenie rabaty bądź nasadzenie bogato ukorzenionych drzew w gruncie jest niemożliwe.

 

Gdańsk | źródło: www.terraform.pl

Duże donice, kwietniki czy mobilne meble miejskie są rozwiązaniem. Ich funkcjonalność (połączenie pojemnika na roślinność z ławką, stolikiem, stojakiem na rowery, duża mobilna donica jako bariera na drodze, barierka przy przejściu dla pieszych, zielona ściana przystanku autobusowego) sprawia, że nie konkuruje się z istniejącą zabudową, ale wydobywa jej atuty. Jednocześnie donice czy kwietniki są punktem przystankowym dla wszelkiej maści owadzich zapylaczy, bez których nie może obejść się m.in. przemysł spożywczy.

 

Bielsko-Biała | źródło: www.terraform.pl

Duże donice czy wieże kwiatowe pozwalają przywrócić zieleń, która została utracona na rzecz „betonowej pustyni” i uzupełnić już istniejącą o dodatkowe korzyści dla mieszkańców. Już przeszło 100 lat temu dostrzeżono ten problem, nie pozwólmy, by musiał minąć kolejny wiek, by w naszej przestrzeni nastąpiły pozytywne, „zielone” zmiany.

 

[1]Baranowska M, Miasta-ogrody, utopia a rzeczywistość, [w:] „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Geographica Socio-Oeconomica”, nr 08/2007, s. 17.

zdjęcia: www.fotolia.com, www.pexels.com, www.wiezekwiatowe.pl, www.terraform.pl




Spotkajmy się na Jarmarku Świętojańskim!

Jarmark Świętojański w pełni! Wszystkich miłośników zieleni i ogrodów w miejskim wydaniu, spragnionych kolorów, folkloru i ekologii zapraszamy do Wrocławia – impreza trwa jeszcze do 24 czerwca.

Jarmark Świętojański to wydarzenie, które cyklicznie odbywa się w sercu Wrocławia z okazji magicznego, najdłuższego dnia w roku. Powitanie lata co roku jest okazją do wielkiej miejskiej uczty – i dla oczu, i dla podniebienia.

Wrocław | źródło: www.terraform.pl

Wszyscy odwiedzający Rynek mogą liczyć na masę atrakcji. Od straganów uginających się pod regionalnymi przysmakami, poprzez zabawy dla najmłodszych, warsztaty sztuki ogrodowej aż do tego, co najciekawsze: inspirowanej naturą strefy wypoczynku!

Wrocław | źródło: www.terraform.pl

Wrocław | źródło: www.terraform.pl

Kolorowa, pełna natury przestrzeń w samym sercu Wrocławia kusi obietnicą relaksu. Goście mogą tam nie tylko przysiąść w otoczeniu roślin, ale także skorzystać z wygodnych leżaków, leżanek i siedzisk… pełnych kwiatów! Do najciekawszych akcentów strefy należą wielkie donice, obsadzone bujną roślinnością. To właśnie one stanowią atrakcyjne siedziska i intrygujące stoły.

Wrocław | źródło: www.wiezewiatowe.pl

Kolorowa powierzchnia ogromnych pojemników stała się też minigalerią sztuki. Wielka donica Gianto Tablo (model z opcją stołu) oraz Gianto Sito (model z funkcją siedziska), a także donica-misa Plane Ring Lux zostały ubarwione poprzez niebanalne naklejki – to świetny pomysł na promocję podczas imprez „pod chmurką” i skuteczna metoda promocji okolicy. Nalepki, wydrukowane na solidnym podłożu są niemal niemożliwe do usunięcia – to szczególnie ważne w przypadku dekoracji w tak uczęszczanych lokalizacjach. Współczesna technologia umożliwia swobodny wydruk każdej grafiki – czy to uświetniającej urodziny miasta, czy to promującej lokalny biznes – pomysłów jest bez liku!

Wrocław | źródło: www.terraform.pl

Bajecznie kolorowe centrum Wrocławia zaprasza wszystkich gości jeszcze do 24 czerwca. Wstęp jest bezpłatny!

Wrocław

 

zobacz więcej zdjęć – klik, by powiększyć miniaturę

więcej na stronie wydarzenia: klik

Inspirowani, jeśli wykonacie zdjęcie przy kolorowych donicach w centrum Wrocławia – wyślijcie je do nas. Dla autorów zdjęć szykujemy nagrody!

marketing@inspirowaninatura.pl




zwinne-miasto-inspirowani-naturą

Czy Twoje miasto jest zwinne?

Wyzwania współczesności są jasne: nasze miasta muszą mieć rozbudowaną infrastrukturę, a także być… zwinne – czytamy w raporcie „Agile Cities Preparing for the Fourth Industrial Revolution”. Ale-ale… Co to oznacza?

Raport „Agile Cities Preparing for the Fourth Industrial Revolution” powstał na potrzeby World Economic Forum (Światowego Forum Ekonomicznego) we wrześniu 2018 roku. To właśnie w tym dokumencie odnajdujemy dość enigmatyczne, zważywszy na kontekst, określenie – ‘agile’ (ang. ‘zwinny’). Według założeń ‘zwinne’ miasto ma zdolność szybkiej i sprawnej adaptacji do zmieniających się potrzeb społeczeństwa.

Planowanie-partycypacje-–-czego-oczekuje-lokalna-społeczność

Do najważniejszych cech ‘zwinnego’ miasta należy więc elastyczność – przykładowo w zakresie roli przestrzeni publicznych, których rola zmienia się z myślą o mieszkańcach. Wygaszanie ruchu kołowego, pocket-parki, woonerfy, dodatkowe strefy zielone – wszystkie te inicjatywy są ściśle związane z założeniami wspomnianego raportu.

Pobierz raport w formacie .pdf

donica miejska gianto sito terraform

źródło: www.terraform.pl

‘Zwinność’ to również inne aspekty miejskiego życia, również w te obejmujące między innymi bezpieczeństwo, dostęp do edukacji, administrację, architekturę oraz zrównoważony transport. Zasady regulujące przestrzenie publiczne stają się nie ścisłą, „zamrożoną” na lata strategią, ale elastycznym zbiorem założeń, który podlega ewolucji.

rola parków w przestrzeni miejskiej (3)

Inspirowani, czy Wasze miasta są ‘zwinne’? Czy oferują nowe udogodnienia z myślą o Waszych potrzebach?
Zapraszamy do dyskusji!

zdjęcia: www.elements.envato.com, www.pexels.com




Połączenie z przeszłością. Budki telefoniczne odzyskują blask!

Kiedy ostatnio zdarzyło się Wam korzystać z budki telefonicznej? A kiedy ostatnio w ogóle jakąś widzieliście? Niemal całkiem zniknęły z naszych miast, prawda? W dobie smartfonów – nic dziwnego. Ale co by było, gdyby nadać im dodatkową funkcjonalność?

Biuro architektoniczne 100architects z Szanghaju właśnie ukończyło projekt, w ramach którego budki telefoniczne miały „odrodzić się” na terenie miasta. Dość intrygujące założenie, szczególnie w przypadku jednego z najbardziej rozwiniętych miejsc świata, w którym każdy ma na podorędziu zaawansowany telefon komórkowy, prawda?

źródło: www.100architects.com

Oswojonych z technologią Chińczyków nie jest łatwo zaintrygować! Właśnie dlatego wspomniane meble miejskie powróciły na ulice w zupełnie nowej odsłonie. Architekci chcieli odpowiedzieć na pytanie „Jaką rolę mogłyby zagrać budki telefoniczne we współczesnym świecie? Jak mają funkcjonować równolegle ze smartfonami?”.

100architects transforms obsolete phonebooths into new urban landmarks in shanghai from designboom on Vimeo.

 

Ekstremalna wręcz zmiana postrzegania budek telefonicznych wymagała nieszablonowego myślenia. Właśnie tak zyskały one nowy wygląd, odmienioną formę i kilka dodatkowych funkcji, których nikt nie poszukiwałby u ich odpowiedników z lat dawnej świetności.  Spośród wszystkich udogodnień warto wymienić darmową sieć wi-fi, ładowarkę usb, LED-owe oświetlenie, stolik kawowy, siedzisko – również w wydaniu dla dwóch osób.

źródło: www.100architects.com

Wszystkie budki telefoniczne opracowano tak, by dopasowały się do obowiązujących w architekturze miejskiej trendów. Soczysty, pomarańczowy kolor, kapsułowa bryła, która odpowiada aktualne na potrzeby okolicznych mieszkańców zawsze znajdzie zwolenników, i to nawet w przypadku tak „archaicznych” jak budka telefoniczna elementów.

źródło: www.100architects.com

Obecnie w ramach projektu stworzono trzy różne projekty budek telefonicznych. Dla dodatkowego „otwarcia” ich na przestrzeń miejską, w każdej z nich zrezygnowano z frontowej ściany. Efekt? Budki telefoniczne przechodzą renesans,  a to wszystko jest możliwe dzięki nowemu spojrzeniu na architekturę, design oraz społeczności lokalne.

źródło: www.100architects.com

To kolejny dowód na to, jak miasto i jego przestrzeń dopasowuje się do potrzeb mieszkańców. Póki co – jedynie w odległym Szanghaju, jednak również w Polsce pojawią się projekty, w których to ludzie decydują o charakterze swojej okolicy. Więcej na ten temat przeczytacie  między innymi w tym wpisie – klik.